Punkt widzenia Willi:
Słowa Killiana uderzyły we mnie mocniej, niż mógłby to zrobić jakikolwiek kac.
Zamrugałam, patrząc na niego, a panika w mojej piersi narastała. – Nie, nie. To nie... My nie...
Zaczęłam się jąkać, ale ciche brzęknięcie dzwonka do drzwi natychmiast mi przerwało.
– To musi być obsługa pokoju – mruknął, rzucając mi jeszcze jeden cyniczny uśmieszek, po czym ruszył w stronę drzwi,
















