Killian’s POV:
– Gdybym to zrobiła, to spotkanie nie miałoby racji bytu, prawda? – kontynuowała. – Bo Willa już by cię zostawiła.
Moja szczęka się napięła, a mój uścisk wciąż trzymał się jej gardła. Nie poluzowałem go. Jeszcze nie. Jeśli już, to ścisnąłem jeszcze mocniej tylko po to, by patrzeć, jak kolor na jej policzkach ciemnieje. Ale ona się nie bała. Wiedziała, że jej nie skrzywdzę.
Pochyliłe
















