Perspektywa Willi:
Drzwi właśnie rozsunęły się na boki, a przez nie wszedł zupełnie swobodnie Killian Thorne, ubrany w czarny garnitur, na widok którego ślinka napłynęłaby mi do ust, gdybym nie miała tak zaschniętego języka.
Wyglądał na przerażająco spokojnego i opanowanego. A złośliwy uśmieszek błąkający się w kąciku jego ust nie był ani trochę swobodny.
Był wykalkulowany. Niebezpiecznie wykalkul
















