Perspektywa Willi:
Ugięły się pode mną kolana. Gdyby Killian nie trzymał mnie mocno, upadłabym na podłogę. Pomiędzy moimi udami zebrało się jeszcze więcej gorąca i nie mogłam powstrzymać się przed oparciem się o niego – plecami do jego twardej klatki piersiowej.
– Twoja pewność siebie jest krucha, Willo – kontynuował szorstko. – Ale to nic, bo będę ci przypominał, kim jesteś, wciąż i wciąż, aż two
















