Z perspektywy Killiana:
– Będziesz mi, kurwa, za to dziękował.
Seraphina wydawała się z czegoś bardzo dumna. Moje oczy wciąż były zwężone, utkwione w tył jej głowy, gdy prowadziła mnie na tyły głównego domu. W chwili, gdy dotarło do mnie, dokąd mnie zabiera, gorący gniew skręcił się w dole mojego brzucha i szarpnąłem ją do tyłu za rękę.
– W jaką pieprzoną grę pogrywasz, Seraphina?
Szopa ogrodowa.
















