Roman rzucił z siebie krótki, zgorzkniały śmiech, a jego suchy dźwięk szorstko otarł się o wilgotne kamienne ściany lochu. "Wyobrażasz sobie różne rzeczy, Jaxon", powiedział, a jego głos opadł do niebezpiecznego, lodowatego rejestru, który nie znosił sprzeciwu. Poprawił chwyt na nieprzytomnej kobiecie utulonej w ramionach, a jego mięśnie stężały, gdy piorunował spojrzeniem swojego Betę. "Zależy mi
















