POV: Pierwsza osoba
Jeden ze strażników szybko podbiegł do krawędzi dołu, podając gruby, pleciony skórzany bicz. Skłonił głęboko głowę, umieszczając ciężką broń w wyciągniętej dłoni Romana.
Valeria pozostała na kolanach w pyle, ale odchyliła twarz do góry, a jej głos drżał z nieskrępowanego przerażenia. – M-mój Królu – powiedziała szybko, a słowa potykały się o jej drżące wargi. – Jestem zdezorien














