Mężczyzna w kitlu poklepał szkło strzykawki. Wewnątrz gęsta, niebieskawa ciecz chlupotała o plastikowe ścianki. Popchnął tłok ułamek milimetra do góry, aż pojedyncza kropla upiornego niebieskiego płynu zebrała się na samym czubku lśniącej, przerażająco długiej igły.
Zrobił powolny krok w moją stronę.
"Co to jest?" zażądałam odpowiedzi, a panika w moim głosie załamała się w wysoki pisk. Moje serce
















