Zimny metal lufy karabinu strażnika był ostatnią rzeczą, jaką widziałam, zanim szorstkie ręce chwyciły mnie za ramiona, brutalnie podrywając mnie z mokrej trawy. Nie zadali sobie trudu, by cokolwiek powiedzieć, a ja nie zadałam sobie trudu, by walczyć. Rzeczywistość mojego pojmania była absolutna. Zaciągnęli mnie z powrotem przez imponujące drzwi, maszerując prosto w stronę spiralnych schodów, któ














