Kolejny dzień, kolejny bankiet, tym razem z okazji lunchu. Zaczynam zdawać sobie sprawę, że szlacheckie elity potrzebują czasu Romana w takim samym stopniu jak problemy jego poddanych, prawdopodobnie po to, by poczuć się ważnymi. Mija pół godziny bankietu, a ja nadal nie jestem pewna, jaki w ogóle jest jego cel.
Kiedy pytam o to Jaxona, posyła mi puste, znudzone spojrzenie, którego zaczynam się ju
















