– Panie. Jesteś pewien? – zapytał Jaxon.
Roman nie tylko spojrzał na swojego Betę; on go wręcz spopielił wzrokiem. Powietrze w wąskim, kamiennym korytarzu stało się ciężkie, naładowane statyką narastającej furii Alfy. Niesubordynacja była rzadkim smakiem na dworze Romana, a on stwierdził, że ten smak mu nie odpowiada, zwłaszcza gdy serwowano go w obecności zwykłego strażnika i drżącej niewolnicy.
















