ZARETH.
Jej oczy rozszerzyły się z przerażenia, gdy potrząsnęła głową, a jej serce biło gwałtownie.
„Proszę, nie! Przepraszam! Nie ucieknę, nie k-krzywdź ich!”
Zdawała się dbać o tych, którzy ją porzucili, znacznie bardziej niż oni o nią.
Miałem dość tej rozmowy. Odwracając się, wybiegłem z pokoju i opuściłem swoje komnaty, by zaczerpnąć trochę powietrza, które nie byłoby przesiąknięte jej zapache
















