ZARETH.
Patrzę na nią, a te słowa wciąż dźwięczą mi w uszach. Nie wierzę w to, nie ma mowy, bym zwrócił się przeciwko własnemu gatunkowi.
— Rozumiem twoje obawy, ale wiesz, że nie porzuciłbym wszystkiego, o co walczyłem, dla samej władzy — mruczę, odgarniając jej włosy i zaglądając w oczy, w których zdaje się kłębić tyle emocji.
Muszę sprawić, by w to uwierzyła, nawet jeśli nikt inny nie uwierzy.
















