ELOWEN.
Zaciska dłoń w pięść, poprawia ramiona i rozgląda się wokół, a potem rusza w stronę wyjścia, całkowicie ignorując tłum.
Szybko schodzę z trybun i podążam w jego ślad.
— Zar! — wołam, z całych sił próbując dotrzymać mu kroku i jednocześnie nie wpaść na nikogo.
Czy nic mu nie jest?
"Jesteś żałosna" — odzywa się w mojej głowie jej głos, ale odmawiam sobie słuchania.
Doganiam go, ale on
















