ZARETH.
Spoglądam na nią ostro, zerkając za siebie na drzwi, po czym kucam przed nią na podłodze. Nie ma mowy, żeby ktoś taki jak Elowen mógł kogokolwiek zabić, a już na pewno nie Wyrocznię. Ta kobieta była jedną z najpotężniejszych istot.
— Słuchaj, wcale jej nie zabiłaś — mówię cicho, kojąco pocierając jej ramiona. Poświęcam sekundę na rozkoszowanie się tymi iskrami pod moimi dłońmi.
Nie wiem
















