Od odrzuconej do królowej: Prawdziwa partnerka Likana

Od odrzuconej do królowej: Prawdziwa partnerka Likana

Autor: Sonia Pavlichenko

3. Rzeczywistość łamiąca serce
Autor: Sonia Pavlichenko
23 maj 2026
ELOWEN. "Tak, więc zakładam, że masz już dla niego przygotowane kandydatki na partnerki?" – pyta Alfa Varkas. "Tak, takie, które będą idealnymi Lunami" – odpowiada babcia Callista. Żołądek podszedł mi do gardła, a oczy zapiekły od powstrzymywanych łez. Serce waliło mi jak młotem, gdy po cichu wycofywałam się spod uchylonych drzwi. Dlaczego ona tak mnie nienawidzi? Czy ona mnie nie lubiła? To nie ma sensu, nigdy nie dała mi odczuć, że jest ze mnie niezadowolona… Chyba że zauważyła, jak bardzo Killianowi na mnie zależy. Pragnę miłości… Ale kogo ja oszukuję? Killian, mężczyzna, którego kocham, jest poza moją ligą. W końcu to przyszły Alfa watahy Argent Peak. To Killian znalazł mnie w tamtym miasteczku tamtej feralnej, mroźnej i śnieżnej nocy. Był na polowaniu ze swoim ojcem, Alfą Varkasem, kiedy natknęli się na spływającą krwią miejscowość. Killian dostrzegł mnie, gdy szukali ocalałych – szłam przed siebie, nie pamiętając, co się stało ani gdzie jestem. Wiedziałam tylko jedno: jak mam na imię. Elowen. Killian miał wtedy zaledwie trzynaście lat, a ja około ośmiu… Kiedy mnie znalazł, byłam cała we krwi i ściskałam pluszowego misia. Po ciałach poznali, że to sami ludzie, więc szybko mnie stamtąd zabrali, zanim pojawiła się policja. Miałam szczęście, że zabrali mnie w bezpieczne miejsce, i jeszcze większe, że Alfa zdecydował się mnie adoptować, mimo że byłam tylko Omegą. Killian stracił matkę i młodszego brata zaledwie kilka miesięcy przed tamtą nocą, więc Alfa pomyślał, że przyda mu się towarzystwo i postanowił mnie przygarnąć. Zawsze go podziwiałam i dorastając, chciałam, żeby był ze mnie dumny, ale to szybko zmieniło się w coś więcej… Kładę dłoń na kołaczącym sercu, nagle czując się strasznie samotna na myśl, że zaraz stracę jedyną rodzinę, jaką mam. Stracę jedyne życie, jakie znałam. Alfa Varkas zadba o to, bym zniknęła… Może najlepiej będzie, jeśli odejdę wcześniej. Jak mogłam być tak głupia? Oczywiście, że babcia Callista chce dla swojego wnuka wszystkiego, co najlepsze. W końcu jest jedynym dziedzicem i przyszłym Alfą. Tylko samica z krwią Alfy będzie godna miana Luny, skoro Killian nigdy nie odnalazł swojej przeznaczonej towarzyszki… Nie może związać się z byle kim, a już na pewno nie z kimś takim jak ja. Bogini, jestem taka naiwna! Ocieram łzy, które cisną mi się do oczu i ruszam pędem przez korytarz. Nie chcę już wracać na to przyjęcie. Wbiegam do ogrodu na tyłach domu, wpatrując się w wodę w fontannie, z sercem bijącym nienaturalnie szybko. Jest chłodno, księżyc świeci jasno, a ja czuję się zdruzgotana. Nie sądziłam, że ten dzień może stać się jeszcze gorszy, ale tak się właśnie stało. "Elowen". Zamieram, gdy uświadamiam sobie, kto mnie zawołał, i nie jestem pewna, czy powinnam się odwrócić. Killian… Odwracam się, wiedząc, że zignorowanie go byłoby nieposłuszeństwem wobec mojego przyszłego Alfy. Robię to powoli i spoglądam w jego przystojną twarz, starając się nie okazywać udręki. Czy Bogini Księżyca uwzięła się na mnie? Nie tylko straciłam jedną rodzinę, ale teraz stracę obie. I zostanę oddzielona od jedynego mężczyzny, którego pragnę każdą komórką mojego ciała. Czy ona próbuje mnie złamać? Bo mogę ją teraz zapewnić, że nie zostało we mnie już nic, co można by jeszcze zniszczyć. On przechyla głowę, a te pociągające oczy uważnie mi się przyglądają. "Coś jest nie tak? Co się dzieje, kochanie?" – pyta, używając pieszczotliwego określenia, które za każdym razem zwala mnie z nóg… Otwieram usta, chcąc mu powiedzieć o tym, co usłyszałam w środku, ale przypominam sobie słowa babci Callisty. Obserwuję Killiana uważnie, nie umyka mi fakt, że jego wzrok wędruje na moje piersi. On też mi się podoba… i bardzo chciałabym być częścią jego życia, ale między nami nic nie może być… Teraz, gdy nie potrafię się nawet zmienić, naprawdę jestem do niczego… Byłoby egoizmem z mojej strony, gdybym go o cokolwiek prosiła. "Nic się nie stało" – mruczę cicho. Zdaję sobie sprawę, że to pierwszy raz, kiedy go okłamałam. Jego oczy zwężają się badawczo, po czym wyciąga rękę i gładzi mnie po policzku. "Jesteś pewna?" – pyta, podchodząc bliżej. Serce mi zamiera, gdy jego wzrok spoczywa na moich ustach. "Tak…" – odpowiadam, starając się nie cofnąć. Jego dłoń nie puszcza mojego policzka, a ten dotyk sprawia, że moje ciało drży. "Kłamiesz mi" – mówi cicho, ochrypłym głosem, nachylając się coraz bliżej. "Killianie…" – szepczę, gdy on ujmuje moją twarz w dłonie. Wiem, że nie powinniśmy… nie po tym, co przed chwilą usłyszałam. Nie odpowiada, jego usta przywierają do moich w czułym, głębokim pocałunku, który odbiera mi dech. Wydaję z siebie stłumiony dźwięk, odważając się położyć dłonie na piersi tego znacznie wyższego mężczyzny. Killian mnie całuje… Powinnam go powstrzymać, ale nie potrafię się zmusić, by go odepchnąć. Pocałunek, początkowo delikatny, nagle staje się bardziej zachłanny i gwałtowny. Czuję jego podniecenie. Sztywnieję, gdy wsuwa język do moich ust, i w tym momencie ogarnia mnie strach. Jego uścisk staje się mocniejszy, wręcz bolesny, przestaje mi się to podobać. Osuwam się w tył, nie mogąc się powstrzymać przed odepchnięciem go z całą moją wątłą siłą. Patrzy na mnie płonącymi oczami. "Co jest nie tak?" – pyta, a jego głos brzmi niemal surowo. „Spóźniłeś się, obiecałeś mi” – szepczę. Jego oczy ciemnieją, a szczęki zaciskają się mocno. „Killianie… ja–” próbuję coś powiedzieć, ale słowa więzną mi w gardle, gdy wyraz jego twarzy staje się jeszcze mroczniejszy. Kręcę głową przerażona i cofam się z walącym sercem. Przez moment nie poznaję człowieka, który stoi przede mną. „Zadałem ci pytanie. Co jest nie tak, Elowen?” Patrzy na mnie z zwierzęcym głodem, tak różnym od Killiana, którego znałam… "To nic-" "Czy nie tego właśnie chciałaś?" – pyta sfrustrowany. Kręcę głową, co sprawia, że marszczy brwi jeszcze mocniej. "Nie, to znaczy! Chciałam… to znaczy… ale- ale czy ty nie musisz wziąć Luny z krwią Alfy?" – pytam cicho. Unosi brwi. "I co z tego? Co to ma wspólnego z tobą?" – warczy wściekle, sprawiając, że drżę. Mniej by mnie zabolało, gdyby mnie spoliczkował. Prawda zaczyna do mnie docierać. On chce tylko mojego ciała… zabawki. Dokładnie tak, jak mówiła Vespera. Kochanki na boku. Kogoś, kto będzie wielbił jego członka, gdy jego Luna nie będzie miała na to ochoty. Nic więcej. Dlaczego myślałam, że chodzi o coś więcej? Dlaczego wierzyłam, że będzie mnie chciał za coś więcej niż tylko to, co może zaoferować moje ciało? Teraz jestem dla niego tylko przedmiotem do użytku. Babcia Callista się myli… Dla niego to tylko seks. Alfowie potrzebują silnych Lun, ale lubią uległe Omegi… "Elowen, jesteś Omegą. Twoje ciało jest stworzone dla mnie i jedyne, co dziś zrobię, to uczynię cię moją". Podnoszę na niego wzrok, a on podchodzi bliżej, wyciągając ręce w moją stronę. Jego! Przez tak długi czas chciałam do niego należeć, chciałam, by on należał do mnie. Ale nie w ten sposób…

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

3. Rzeczywistość łamiąca serce – Od odrzuconej do królowej: Prawdziwa partnerka Likana | Czytaj powieści online na beletrystyka