ELOWEN.
Idę po skalistym podłożu komnaty; fale na jeziorze i wiatr nieco się uspokajają. Moja własna aura jaśnieje wokół mnie, rozświetlając mrok. Wciąż jest tu tak samo zimno jak poprzednim razem. Czekam, klękając na jedno kolano.
Muszę naciąć dłoń i czekać… Przeszukuję wzrokiem ziemię, wybieram ostry, postrzępiony kamień i podnoszę go, nacinając wnętrze dłoni.
Lekkie ukłucie ostrego kamienia jes
















