ELOWEN.
Kaszlę, gdy on puszcza uścisk, i spoglądam na niego.
– Zareth! – mówię, sięgając ku niemu, ale wtedy zdaję sobie sprawę, że to nie on… – Jesteś…
– Nie potrafisz odróżnić nas od siebie? – mówi mrocznie, a ja uświadamiam sobie swój błąd.
Mówi w ten dziwny, sztywny sposób, jakby słowa nie przychodziły mu naturalnie…
O nie… czy ja przed chwilą rozmawiałam z Zarethem? – T-twoim…
– Powiedziałem
















