ZARETH.
— Dziś wieczorem, dobrze? Spotkajmy się w salonie książęcym. Dopilnuję, żeby było mnóstwo jedzenia i picia — mówi Kaelen, rzucając ostatnie spojrzenie Isy, kiwając jej krótko głową i klepiąc mnie po ramieniu, po czym odwraca się i odchodzi.
Marszczę brwi, szybkim krokiem podchodzę do drzwi swoich kwater, otwieram je i wchodzę do środka. Isy idzie za mną. Zerka na stół i sofę, przypominając
















