Jeszcze dwie pompki i jej popołudniowa rutyna dobiegnie końca. Sienna poczuła kropelki potu perlące się na czole, gdy wykonywała swój sekretny trening w małej norze w piwnicy, którą nazywała domem. Betonowa podłoga wpijała się w jej dłonie, a zapach pleśni i wilgoci przenikał do płuc, ale przynajmniej nie musiała się martwić, że ktoś tu zejdzie. Jenna nie odważyłaby się pokonać tych schodów w szpilkach.
Niewielkie łóżko polowe stało pod jedną ścianą, a komoda z trzema krzywymi szufladami przy drugiej. Wszystkie jej ubrania z łatwością mieściły się w tych trzech przegródkach, ponieważ jej cała garderoba składała się z rzeczy z drugiej ręki. Były to głównie spodnie dresowe z podartymi kolanami, T-shirty i niepasujące do siebie skarpetki. Sienna zawsze wyglądała, jakby wyciągnęła swoje ubrania z biura rzeczy znalezionych w najbrudniejszej pralni świata. „Przynajmniej nigdy nie muszę się martwić o to, jak wyglądam”, często sobie powtarzała.
Nad głową usłyszała skrzypienie desek podłogowych i wiedziała, że ktoś wrócił do domu. – W samą porę – szepnęła do siebie, kończąc ostatnią pompkę i ocierając pot z czoła wierzchem dłoni. Jej długie, ciemne włosy były ściągnięte do tyłu w kucyk. Ściągnęła gumkę wbiegając po schodach, wiedząc, że i tak zostanie wyśmiana za swój wygląd, bez względu na to, jak bardzo starałaby się prezentować schludnie.
Wykonanie obowiązków zajęło jej mniej więcej tyle samo czasu co zwykle – cztery godziny. Każdego dnia sprzątała cały piętrowy dom z pięcioma sypialniami od góry do dołu. Myła wszystkie podłogi, ścierała kurze, myła okna i porządkowała rzeczy. Robiła całe pranie i je chowała, a także sprzątała cztery łazienki. Była to już dla niej rutyna i potrafiła to robić bez zastanowienia. Nie miało znaczenia, jak dobrą robotę wykonała. Ktoś z rodziny zawsze znalazł coś, czego nie zrobiła idealnie, nawet jeśli sami musieli to popsuć, i krzyczał na nią z tego powodu, zmuszając ją do poprawiania. Musiała więc być na piętrze, kiedy wracali do domu.
Przynajmniej nie musiała gotować kolacji. Inna członkini stada, starsza kobieta imieniem Ruth, przychodziła co wieczór przygotować kolację dla Alfy i jego rodziny, ponieważ Sienna po prostu nie miała talentu do gotowania. Potrafiła przyrządzić podstawowe rzeczy. Mimo skarg Jenny, jej jajkom nic nie brakowało. Ruth lubiła gotować dla najważniejszej rodziny w stadzie, a oni cieszyli się wymyślnymi posiłkami, które przygotowywała. Sienna czasami dostawała resztki, ale przez większość czasu musiała jeść to, co Ruth dla niej odłożyła, takie jak skórki od chleba, mięso, które miało się zepsuć, owoce z plamami itp. Nic dziwnego, że była taka chuda, mimo jej usilnych prób budowania mięśni i zwiększania swojej siły.
– Tu jesteś – powiedziała Veronica, gdy Sienna dotarła na szczyt schodów. – Ukrywasz się tam na dole w swoim pokoju?
– Nie, proszę pani, Luno Veronico – powiedziała Sienna ze spuszczoną głową. Nie zaoferowała wyjaśnienia, dlaczego nie było jej na górze, ponieważ wiedziała, że to, co ma do powiedzenia, nie ma żadnego znaczenia.
Veronica posłała jej ostre spojrzenie i rzuciła w jej kierunku ociekający wodą strój kąpielowy i ręcznik. – Upierz to dla Jenny. Natychmiast.
– Tak, proszę pani, Luno Veronico. – Sienna pobiegła do pralni, zadowolona, że ją odprawiono.
Nie spieszyła się z nastawieniem czwartego prania tego dnia. Był to tylko strój kąpielowy, ręcznik i kilka ręczników kuchennych, które Ruth musiała ubrudzić podczas przygotowywania kolacji. Przynajmniej nie będzie miała nic do sprzątania.
Gdy pralka zaczęła pracować, Sienna udała się do jadalni, gdzie rodzina już jadła. Kazano jej stać w kącie podczas ich posiłku na wypadek, gdyby Jenna lub ktokolwiek inny czegoś potrzebował. Przez większość czasu Jenna była tak zajęta opowiadaniem o swoim dniu, że zapominała, że Sienna w ogóle tam jest.
Jednak dzisiejszego wieczoru coś było inaczej.
Kiedy Sienna weszła do pokoju, Jenna śmiała się z zachwytu. – Tatusiu! Trudno mi w to uwierzyć! – wykrzyknęła. – Stado Jasnego Nieba to najpotężniejsze stado w okolicy! Mieć szansę spotkać Alfę Kadena Stone'a, nie mówiąc już o tańcu z nim na Balu Księżycowej Bogini, to spełnienie marzeń!
Sienna starała się nie pozwolić, by jej twarz wyraziła jakiekolwiek emocje. Będzie Bal Księżycowej Bogini? W Stadzie Jasnego Nieba? Jej pierwszą reakcją było wzdrygnięcie. Chociaż nie mogła im tego okazać, jej żołądek zaczął się kurczyć z nerwów. Nie tylko nienawidziła opuszczać stada, ale świadomość, że będzie musiała pójść z Jenną na takie wydarzenie, gdzie ta będzie zachowywać się jak największa zepsuta gówniara, sprawiała, że Sienna desperacko pragnęła, by mieć już za sobą swój plan ucieczki. Jenna mogła widzieć to jako spełnienie marzeń, ale dla Sienny był to koszmar w trakcie tworzenia.
– Tak, tak. Otrzymałem zaproszenie pocztą tego popołudnia – powiedział Alfa Kent z zadowolonym uśmiechem na twarzy. Sienna nigdy nie patrzyła bezpośrednio na członków rodziny, jeśli tylko mogła tego uniknąć, ale znała jego mimikę na tyle dobrze, by móc wyobrazić sobie dokładny uśmieszek, jaki miał teraz na twarzy. Kent był przystojnym mężczyzną jak na swój wiek, jak zakładała. Przynajmniej tak mówiły wszystkie inne kobiety. Nie był tak wysoki i szeroki w ramionach, jak większość innych Alfów, którzy odwiedzali ich stado, na przykład tych ze Stada Grzmiącego Księżyca, ale był przystojny i silny. Jego włosy w odcieniu truskawkowego blondu i jasne, zielone oczy nadawały mu wygląd kogoś życzliwego i przystępnego. To wszystko było fasadą. Podobnie jak jego córka i żona, Kent był bezduszny i okrutny. To jego zemsta postawiła ją w takiej sytuacji i sprawiła, że jej ojciec opuścił stado na zawsze. Sienna go nienawidziła, ale nie mogła nic zrobić, by wyrównać z nim rachunki. W najlepszym razie mogła marzyć o ucieczce od niego.
– Kiedy wyjeżdżamy? – zapytała Veronica. Kieliszek wina w jej dłoni był prawie pusty, a to prawdopodobnie nie był jej pierwszy. Zawsze wypijała trzy lub cztery kieliszki do kolacji. Mimo że alkohol nie działał na zmiennokształtnych tak samo jak na ludzi, i tak kończyła w najlepszym razie podchmielona, a pod koniec nocy mogła być pijana.
– Za dwa dni, w środę – wyjaśnił Kent. – Przed balem odbędą się pewne uroczystości. Oczywiście zażądałem, aby przydzielono nam najlepsze dostępne zakwaterowanie.
– Och, cóż, to w końcu Jasne Niebo. Jestem pewna, że wszystkie ich pokoje gościnne są boskie – powiedziała Jenna, brzmiąc bardziej snobistycznie niż kiedykolwiek.
– Jestem pewien, że masz rację, ale mają tam domek z widokiem na rzekę, a ja poprosiłem Kadena, by koniecznie nam go przydzielił – wyjaśnił Kent, krojąc mięso. Sienna nie mogła tego zobaczyć z miejsca, w którym stała, ale pachniało jak duszony kurczak.
– Lepiej, żeby nam go dał – stwierdziła Jenna, wydymając dolną wargę w kapryśnym grymasie. – Jeśli usłyszę, że jakaś s*ka z innego stada dostanie lepszy pokój ode mnie, wkurzę się.
– Nie martw się, skarbie. Przyjedziemy trochę wcześniej i upewnimy się, że dostaniemy najlepszy pokój. – Veronica poklepała Jennę po ramieniu. Sienna analizowała w głowie, co to wszystko będzie dla niej oznaczać.
Jakby jej myśli zostały wyemitowane na cały pokój, Jenna krzyknęła: – Sienna! Lepiej zacznij mnie jutro pakować! Będę musiała upewnić się, że mam mnóstwo strojów do wyboru!
– Tak, panno Jenno – powiedziała Sienna, wbijając niebieskie oczy w drewnianą podłogę.
– Jutro będziemy musiały pójść też na zakupy, żeby kupić ci nową suknię balową – przypomniała Veronica pasierbicy.
– Zdecydowanie – odpowiedziała Jenna, jakby to było coś oczywistego. – Tatusiu, będę potrzebowała twojej karty kredytowej z najwyższym limitem.
– Oczywiście, kochanie – odparł Kent. – Wszystko, czego zapragniesz. Jeśli Alfa Kaden szuka swojej przeznaczonej partnerki, musimy upewnić się, że ją znajdzie. – Zachichotał i dodał: – Mam przeczucie, że jest ona właśnie w tym pokoju.
Jenna ponownie zachichotała z radosnym podekscytowaniem. Jej blond włosy podskoczyły. – Nie mogę się doczekać!
Sienna przełknęła gulę w gardle, zastanawiając się, jak to możliwe, że jej koszmarne życie wciąż staje się coraz gorsze. Część jej współczuła temu Alfie Kadenowi, osobie, której nigdy nie spotkała, ale o której wywnioskowała, że jest niezłą partią na podstawie pisków zachwytu Jenny. Jeśli był młody i atrakcyjny, o czym wspomniała Jenna, nie cofnie się ona przed niczym, by zapuścić pazury w tego mężczyznę. Jeśli Jenna zamierzała rzucić wszystko, co ma, aby go zdobyć, to zaraz miał uderzyć w niego tajfun. Prawdopodobnie nie miał pojęcia, w co się pakuje.
Ale jeśli lubił zadufane w sobie, zepsute bachory, to koszmar Sienny okazałby się spełnieniem marzeń Kadena. Jeśli jego przyszła żona naprawdę znajdowała się w tym pokoju, Kaden Stone lepiej, żeby był gotowy na emocjonalne tornado, które uderzy w niego, zostawiając za sobą zgliszcza.
















