Kaden
Nie było sensu nawet wchodzić pod koce. Zamiast tego Kaden leżał na wznak, wpatrując się w sufit, z nogami opartymi o podłogę, wciąż w ubraniu, choć zdjął marynarkę i rozpiął koszulę.
Była w jego pokoju. Była pod jego prysznicem. Czuł jej zapach, a przecież nawet jej już tam nie było. Jak to możliwe, że ktoś, kogo dopiero co poznał, mógł mieć na niego tak ogromny wpływ? To nie miało żadnego
















