Kaden
– Dzień dobry, pani Green – powiedział Kaden, starając się nie patrzeć prosto w gniewne oczy matki swojego Bety. – Czy jest Alec?
– Och, jest tutaj, Alfo – zaczęła, a jej głos przypominał cichy warkot. – Jest w swoim pokoju. Pakuje się.
Kaden opuścił głowę i przeczesał dłonią włosy. – Przepraszam, pani Green. Nie powinienem był… – Nawet nie wiedział, jak dokończyć to zdanie. – Oczywiście nie
















