Lyanna dyszała ciężko już po godzinie treningu; całe ciało ją bolało, a stawy nieprzyjemnie spuchły. Siedziała na ziemi, pokryta potem i kurzem, podczas gdy Kara wyglądała zupełnie normalnie.
– Wstawaj – rzuciła stanowczo Kara. Stała przed Lyanną z surowym wyrazem twarzy.
Lyanna podniosła głowę i posłała jej wściekłe spojrzenie. – To nie jest nic podstawowego, co próbowałaś mi wpoić... – odparła s
















