To był pierwszy raz, kiedy na nią nakrzyczał. Nie mogła się z tym pogodzić, ale nie mogła nic zrobić — w obecności innych alf i licznych świadków nie była w stanie zakwestionować jego autorytetu.
Mimo wszystko wciąż była luną, a jej obowiązkiem było zachowanie nieskazitelnego wizerunku.
— Przepraszam, alfo — powiedziała cicho, spuszczając głowę, po czym wyszła. W środku aż wrzało w niej z wściekło
















