Seraphina zamarła z dłonią na klamce, po czym odwróciła się, by spojrzeć na Juliana. – O czym ty w ogóle mówisz?
Julian zaśmiał się chłodno. – Nawet nie wymieniłem jego imienia, a ty już przyjmujesz postawę obronną. Zgaduję, że się nie mylę, prawda?
Natychmiast wypełnił ją żal. Zareagowała bez namysłu, a teraz jej serce łomotało z niepokoju.
– Mam na myśli to, że bez względu na to, o kim mówisz, t
















