Kiedy Seraphina i Cassian wyłonili się z niewielkiego zagajnika, ich bliskość nie przeszła bez echa, a podtekst tego, że byli tam zupełnie sami, zdawał się wisieć w powietrzu.
Zwłaszcza że Cassian to usłyszał.
Seraphina zerknęła na niego; wyraz jego twarzy pozostał nieprzenikniony, jakby cała sytuacja w ogóle go nie dotyczyła.
– Nie wyciągajcie błędnych wniosków. Po prostu szliśmy tą samą ścieżką,
















