Co dzieje się w Vegas, zostaje w Vegas. Chyba że budzisz się z dziesięciokaratowym pierścionkiem z diamentem i tajemniczym mężem-miliarderem, którego w ogóle nie pamiętasz. Pojechałam do Vegas z nadzieją, że mój chłopak w końcu mi się oświadczy. Zamiast tego stałam w blasku fajerwerków i patrzyłam, jak pada na jedno kolano... przed moją siostrą. Upokorzona i ze złamanym sercem zrobiłam to, co na moim miejscu zrobiłby każdy: upiłam się. Do nieprzytomności. Następnego ranka obudziłam się z wielkim, olśniewającym diamentem na lewej dłoni, nie pamiętając kompletnie nic o nieznajomym, który mi go założył. Pragnąc jak najszybciej wymazać ten koszmar z pamięci, uciekłam z powrotem do mojego zwyczajnego życia korporacyjnej sekretarki. Ale to zwyczajne życie nagle staje na głowie za sprawą naszego nowego dyrektora generalnego, Cartera Montgomery'ego. Jest bezwzględny, zniewalająco przystojny i całkowicie zakazany. Na domiar złego zleca mi, abym pomogła mu wyśledzić jego zaginioną pannę młodą z Vegas i zaplanowała dla niej romantyczne randki. W miarę jak zaczynamy ze sobą ściśle współpracować, wybucha między nami niezaprzeczalne napięcie. Carter jest zaciekle opiekuńczy, niebezpiecznie zaborczy i patrzy na mnie tak, jakbym była jedyną kobietą na świecie. Zakochuję się w swoim szefie. Ale jest pewien haczyk. Carter nie wie – a ja uświadamiam to sobie z rosnącym przerażeniem – że „tajemniczą żoną”, której tak rozpaczliwie szuka... jestem tak naprawdę ja.

Pierwszy Rozdział

To miała być romantyczna noc, noc, w której mój chłopak wreszcie mi się oświadczy. Stojąc pod rozświetlonym fajerwerkami niebem, wciśnięta między mojego chłopaka a siostrę, Chloe, znów poczułam irytację na myśl, że ona i jej najlepsza przyjaciółka wprosiły się na nasz romantyczny wyjazd do Vegas. Wyobraziłam sobie pierścionek, który tydzień wcześniej przypadkowo znalazłam w plecaku mojego chłopaka. Jego dłoń nerwowo czymś manipulowała. Czy to pudełeczko z pierścionkiem, czy po prostu tak się cieszysz na mój widok? Gdy rozpoczął się wielki finał pokazu sztucznych ogni, odwrócił się do mnie. „Harper?” „Tak?” „Czy ty...”, zawahał się, spoglądając za mnie. „Eee, wybaczysz mi na chwilę?” Przepchnął się obok mnie do miejsca, w którym stała Chloe. Ukląkł na jedno kolano. „Chloe, wiem, że to szaleństwo, ale... wyjdziesz za mnie?” „O mój Boże” – powiedziałyśmy z Chloe w tym samym czasie. Chloe wybuchnęła płaczem. „Tak!” Mój mózg z trudem próbował pojąć to, co widziały moje oczy: mój chłopak wsuwający na palec mojej siostry pierścionek, który powinien być mój; moja siostra płacząca ze szczęścia i przyciągająca go do pocałunku; moje dłonie odpychające ramię mojego chłopaka z całą siłą, na jaką było mnie stać. „Co tu się do cholery dzieje?” – wrzasnęłam, przenosząc wzrok z niego na Chloe i z powrotem. „Harper, przepraszam, ja po prostu...” – zaczął. „O tak? Przepraszasz? Wypchajcie się”. Pokazałam im obojgu środkowy palec i odwróciłam się, a po moich policzkach popłynęły gorące łzy. Biegłam przez tłum tak szybko, jak tylko mogłam. Chciałam znaleźć się od nich jak najdalej. „Harper, zaczekaj!” – zawołał za mną mój chłopak, ale było już za późno. Już mnie nie było. Mówią, że kac nie trwa wiecznie, w przeciwieństwie do pijackich wspomnień. Z trudem próbowałam w to uwierzyć, gdy obudziłam się następnego ranka, zdezorientowana, z pulsującym bólem głowy. Zaciskając powieki przed promieniami słońca przenikającymi przez zasłony, wyciągnęłam rękę i zaczęłam po omacku szukać na szafce nocnej, modląc się do Boga, żebym zostawiła tam aspirynę. Jęknęłam i naciągnęłam kołdrę na głowę. Nagle usłyszałam, że w łazience włącza się prysznic. „Kochanie?” – zawołałam. „Widziałeś moją aspirynę?” Odsunęłam koc i przetarłam oczy. To nie jest mój pokój hotelowy. To odkrycie mną wstrząsnęło. A to nie są ubrania mojego chłopaka zmieszane z moimi na podłodze. „O Boże”. Czy ja właśnie miałam z kimś przygodę na jedną noc? Na palcach przemknęłam obok drzwi łazienki, chwyciłam torebkę i wymknęłam się na korytarz. Zdałam sobie sprawę, że nie mam pojęcia, jak się tam znalazłam... Będę musiała wezwać taksówkę. Mój telefon w torebce zawibrował. Wyciągnęłam go. Musiało tam być z 50 powiadomień. Wiadomości od rodziny, nieodebrane połączenia od nich, poczta głosowa. Nie miałam w sobie wystarczającej ilości kofeiny, by sobie z tym wszystkim poradzić. Zaczęłam chować telefon z powrotem do torebki, kiedy zaczął dzwonić. Na ekranie zamigał napis „Mama”. Po chwili wahania wcisnęłam zieloną słuchawkę. „Halo?” „Harper, gdzie ty się podziewałaś? Odchodziliśmy od zmysłów ze strachu o ciebie”. Jasne, na pewno. „Wszystko w porządku, mamo”. „Twoja siostra jest bardzo zdenerwowana” – ciągnęła dalej. Zamurowało mnie. „Ona jest zdenerwowana?” „Nie pogratulowałaś jej zaręczyn. Po prostu zostawiłaś ją i jej narzeczonego zaraz po oświadczynach”. „Wybaczysz mi, jeśli nie skaczę z radości na wieść, że moja siostra wychodzi za mojego chłopaka” – warknęłam. „Nie odzywaj się do mnie tym tonem. To nie jej wina, że nie potrafisz zatrzymać przy sobie facetów” – odgryzła się mama. Byłam wściekła. „Okej, mamo, miło się z tobą rozmawiało”. Rozłączyłam się, zanim zdążyła odpowiedzieć. Moi rodzice zawsze faworyzowali moją siostrę. Nie miało znaczenia, że ukradła mi chłopaka. I tak w jakiś sposób to była moja wina. Wcisnęłam telefon do torebki i wtedy wreszcie to zauważyłam: gigantyczny pierścionek na mojej lewej dłoni. Był niewiarygodnie duży i błyszczący. Pomyślałam, że to musi być jakaś zabawka. Ale skąd to się tu wzięło? Dwa dni później weszłam do pracy za dziesięć ósma. Szłam ze spuszczoną głową i skierowałam się prosto do swojego biurka, unikając wszystkich, których mijałam. Nie byłam gotowa odpowiadać na żadne pytania dotyczące mojego urlopu. Gdy tylko dotarłam na miejsce, wcisnęłam przycisk zasilania komputera. Moja najlepsza przyjaciółka, Maya, dostrzegła mnie z drugiego końca pokoju i dosłownie podbiegła do mnie. Westchnęłam. Otworzyłam pocztę na pulpicie. 102 nieprzeczytane wiadomości. Oto, co dostajesz za tydzień wolnego. „Zajmie mi chyba cały tydzień samo nadrobienie tych maili” – westchnęłam. „Chyba powinnam też zabrać się za jakąś prawdziwą pracę”. Przytuliła mnie. „Kocham cię, pogadamy więcej później, okej?” Skinęłam głową, a ona wróciła do swojego biurka. Przebiegłam wzrokiem najpierw po najnowszych e-mailach. Wyglądało na to, że nie przegapiłam niczego zbyt ważnego, tylko jakieś notatki o parkingu i zawiadomienia o spotkaniach i... zaraz, co to jest? Mój wzrok zatrzymał się na temacie, który brzmiał: „ZAWIADOMIENIE O PRZENIESIENIU”. Kliknęłam w niego. Szybko – zbyt szybko – przeskanowałam całego maila, a potem musiałam przeczytać go jeszcze dwa razy, zanim zrozumiałam. Serce zamarło mi w piersi. Nasz dyrektor generalny został przeniesiony do innego oddziału, a ja zostałam jego asystentką. Łzy napłynęły mi do oczu. Najpierw mój chłopak, a teraz to? Całe moje życie było tutaj. Moi przyjaciele, moja kariera, mój ulubiony fryzjer, wszystko. Nie chciałam wyjeżdżać. Nie chciałam tracić chłopaka na rzecz siostry. Czy nikogo nie obchodziło to, czego ja pragnęłam? Kątem oka zobaczyłam zbliżającą się do mnie dumnym krokiem Vanessę. Vanessę, która rywalizowała o moją posadę asystentki CEO, odkąd tylko zaczęła tu pracę. Była olśniewająca i mogła mieć wszystko oraz każdego, kogo tylko zapragnęła, a mimo to uparła się, by odebrać mi jedyną dobrą rzecz, jaką miałam. Jej piersi dotarły do mnie dziesięć minut przed nią. „Cześć, Harper” – uśmiechnęła się. Jej życzliwość wzbudziła moją czujność. „Vanessa” – powiedziałam. „Słyszałam, że wkrótce nas opuszczasz” – wysunęła dolną wargę do przodu. Daruj sobie. „Tak, właśnie widziałam maila” – odpowiedziałam. „Wielka szkoda. No cóż. Zgaduję, że to ja będę asystentką nowego dyrektora generalnego. Słyszałam, że ma znacznie lepszy gust niż poprzedni”. Zapułoniłam się na twarzy. Nagle usłyszałam za sobą kroki. Obie z Vanessą się odwróciłyśmy. Otworzyłam usta ze zdumienia. Szedł ku nam prawdopodobnie najprzystojniejszy mężczyzna, jakiego w życiu widziałam. Był wysoki, ciemnowłosy i smukły, a garnitur w prążki opinał jego ciało dokładnie tam, gdzie powinien. „Wybaczcie mi, państwo” – powiedział. Miał w sobie coś apodyktycznego. Wszyscy natychmiast skupili na nim swoją uwagę. „Nazywam się Carter. Jestem waszym nowym dyrektorem generalnym. Za pięć minut odbędzie się spotkanie w sali konferencyjnej. Dla wszystkich”. Odwrócił się, żeby wyjść. „Mnie nie musi prosić dwa razy” – powiedziała Vanessa, ruszając w stronę sali konferencyjnej. Westchnęłam. I co teraz? Kilka minut wcześniej Carter stał w swoim gabinecie, oczekując na przybycie swoich osobistych asystentów. W końcu drzwi się otworzyły i do środka weszło dwóch mężczyzn. Wyciągnął zdjęcie z wewnętrznej kieszeni marynarki. „Potrzebuję waszej pomocy w wytropieniu tej kobiety” – powiedział Carter. „To moja nowa żona”. Kobieta na zdjęciu ma na palcu gigantyczny pierścionek.

Odkryj więcej niesamowitych treści