W sobotni poranek Veronica przyjechała wcześnie, by ją odebrać.
Po dwugodzinnej jeździe wreszcie dotarły do celu.
Wysiadając z samochodu, Seraphina chłonęła pogodne otoczenie, wtulone w góry i położone niedaleko wody. Spokój tego miejsca napełnił ją poczuciem wyciszenia.
Posiadłość była pięknie osadzona w dolinie, obramowana misternie rzeźbionymi drewnianymi bramami i równo przyciętymi krzewami po
















