Cassian spojrzał na jej blade policzki, które teraz oblały się rumieńcem zażenowania. Jej rzęsy drżały delikatnie. Subtelna słodycz jej wyjątkowego zapachu wypełniała przestrzeń między nimi, poruszając w nim coś głęboko. Zmusił się, by nad sobą zapanować.
– Czy nie mówiłaś, że to ja zadzwoniłem po Juliana, żeby się tobą zajął?
– To nie byłeś ty – powiedziała Seraphina ze stanowczym wyrazem twarzy.
















