Pościg Miliardera: Mój Syn Chce Cię Na Mamę

Pościg Miliardera: Mój Syn Chce Cię Na Mamę

Autor: Seraphina Lyrae

Rozdział 10 Kogo nazywasz kundlem?
Autor: Seraphina Lyrae
14 mar 2026
Gregory wydawał się rozważać tę propozycję, po czym z mruknięciem pokiwał głową. "Tatusiu, pomyślałem o tym i masz rację. Nie mogę tak po prostu przykleić się do ślicznej pani i przeszkadzać jej w pracy, jeśli ma przed sobą tak bardzo zajęty dzień". Stojąca obok Tessa uśmiechnęła się z zadumą. Jak na swój wiek wysławia się na tyle elokwentnie, że aż trudno pamiętać, iż to tylko małe dziecko. Słysząc, że ojciec godzi się na prośbę o wspólny posiłek, Gregory uśmiechnął się szeroko, a smutek zniknął z jego oczu, gdy z radością zakrzyknął: "Hura! To znaczy, że zjem z tobą obiad, śliczna pani!" Usta Tessy wygięły się w łagodnym uśmiechu, gdy kucnęła i starła łzy z twarzy chłopca. Podczas gdy to robiła, Gregory zaczął zasypywać ją niekończącym się strumieniem pytań, z których jedno brzmiało: "Śliczna pani, czy to tutaj zazwyczaj pracujesz? Czy mogę zwiedzić to miejsce?" Nie czekając na odpowiedź Tessy, Trevor natychmiast wtrącił: "Oczywiście, że tak, paniczu Gregory!" Tessa chętnie się zgodziła. "Cóż, oczywiście, że możesz pójść na zwiedzanie, jeśli chcesz. Będę twoim osobistym przewodnikiem". Następnie wzięła malca na ręce, posadziła go sobie na biodrze i oprowadziła po wszystkich wydziałach budynku siedziby orkiestry. Niemniej jednak, jej improwizowana rola przewodnika wiązała się z ogromną presją, zważywszy, że Nicholas cały czas deptał im po piętach. Wiedziała, że nie podoba mu się, by Gregory zbytnio się przy niej rozluźniał, dlatego jedynie trzymała chłopca, nie zachęcając do czułości. Gregory wydawał się jednak myśleć inaczej, bo w jej towarzystwie czuł się jak ryba w wodzie. Oplótł jedno ramię wokół jej szyi, jakby była to najnaturalniejsza rzecz na świecie, rozglądając się z ciekawością i pytając o wszystko, co choć trochę go interesowało, a Tessa odpowiadała mu z cierpliwością. Zbliżało się południe, kiedy wreszcie zakończyli pełne zwiedzanie i Tessa uznała, że nadszedł czas na obiad. Właśnie miała to wypowiedzieć na głos, gdy podeszła do niej recepcjonistka i powiedziała cicho: "Panno Reinhart, ktoś przyszedł się z panią zobaczyć". Tessa uniosła brwi w lekkim zaskoczeniu. Kto mógłby mnie szukać podczas przerwy obiadowej? Pomimo to postawiła Gregory'ego na podłodze i zwróciła się grzecznie do Nicholasa: "Chwileczkę, prezesie Sawyer. Pójdę zobaczyć, kto to taki". Następnie skierowała się w stronę recepcji, by to sprawdzić. Tessa nie spodziewała się powitania na widok swojej przyrodniej siostry Sophii oraz macochy Lauren, gdy tylko wyłoniła się zza biurka recepcji. Gdy je zobaczyła, wyraz jej twarzy natychmiast spochmurniał i nieświadomie mocniej zacisnęła pięści. Mogła odgadnąć powód ich wizyty jeszcze zanim same zdążyły się wytłumaczyć. Na pewno tu są, bo kipią z wściekłości o te sześć milionów odszkodowania! Jak się okazało, jej domysły były trafne – naprawdę przyszły tu po to, by skonfrontować się z nią w sprawie sześciu milionów odszkodowania. Agresywnym ruchem Lauren wyciągnęła ramię i chwyciła Tessę za ramię, wbijając paznokcie w jej ciało i wrzeszcząc niczym opętana: "Ty mała zdziro! Nie sądziłam, że z ciebie taka bezduszna sucz. Nie mogę uwierzyć, że naprawdę wrobiłaś Sophię i obarczyłaś ją sześcioma milionami odszkodowania za zniszczenia, mimo że była niewinna!" Lauren wydała małą fortunę, by wprowadzić Sophię na ten jacht, w nadziei, że uda jej się wprowadzić córkę na salony i złowić bogatego mężczyznę z wyższych sfer. Zamiast tego Sophia ostatecznie została zmuszona do wyłożenia sześciu milionów odszkodowania! Sama ta kwota była astronomicznych rozmiarów i niewiele brakowało, by całkowicie pogrążyła rodzinę Reinhartów. Tessa uśmiechnęła się z wyższością, słysząc to bezpodstawne oskarżenie, i odparła lodowato: "Sugeruję, żebyś to wyjaśniła, Lauren. To twoja córka nawaliła i zepsuła cenne skrzypce pani Sawyer jeszcze przed rozpoczęciem bankietu, więc to logiczne, że musicie za to zapłacić". Sprowokowana Lauren warknęła: "Jak śmiesz się do mnie w ten sposób odzywać? To ty byłaś tą niezdarną idiotką, która nie potrafiła zrobić kroku, żeby nie potknąć się o własne nogi, a po tym, jak zniszczyłaś skrzypce, postanowiłaś zrzucić winę na siostrę! Gdzie, do cholery, jest twoje sumienie, Tessa?!" Wściekła, przerwała na chwilę, by złapać oddech, a potem ostrzegła bystro: "Ty mała dziwko, jeśli do końca dnia nie wykaszlesz tych sześciu milionów, to nie obwiniaj mnie, że zmuszę cię do tego siłą!" "Hah! Zobaczymy, czy tyle samo potrafisz zrobić, co i szczekać!" Widząc pogardliwe spojrzenie w oczach Tessy, Lauren uśmiechnęła się groźnie i krzyknęła: "Wejść tu i ją zabrać!" Usłyszawszy to wezwanie, dwaj potężni ochroniarze ubrani na czarno wpadli do holu budynku, by wykonać rozkaz. Lauren wynajęła tych dwóch mężczyzn wcześnie rano, aby siłą zabrali Tessę. Oprócz żądania sześciu milionów, Lauren przyświecał jeszcze jeden, ukryty motyw. W obecnej sytuacji Reinhartowie mieli spore trudności z zażegnaniem ciągłego regresu rodzinnego biznesu, a w próbie uratowania firmy wspólnie doszli do porozumienia w kwestii zawarcia sojuszu poprzez małżeństwo. Wśród ich klientów był człowiek, którego rodzina miała wystarczające wpływy, by pomóc Reinhartom stanąć na nogi. Jednak jego syn, z którym początkowo miała zaaranżowane małżeństwo Sophia, w dzieciństwie cierpiał na niezwykle wysoką gorączkę, co skutkowało uszkodzeniem mózgu. Gdy Sophia się o tym dowiedziała, odmówiła dotrzymania warunków zaaranżowanego związku, a Lauren uznała, że teraz będzie idealna okazja, by zamiast niej zmusić do tego Tessę. W tym momencie dwaj ochroniarze unieruchomili Tessę w żelaznym uścisku, a ona z przerażeniem uświadomiła sobie, że nie miałaby najmniejszych szans ich pokonać. Próbując wyrwać się z uścisku mężczyzn, spojrzała z nienawiścią na macochę i zażądała: "Co ty sobie wyobrażasz, Lauren? Puszczaj mnie natychmiast!" Recepcjonistka również spanikowała na widok tak szybko eskalującej sytuacji i zaczęła gorączkowo krzyczeć: "Ochrona! Ochrona!" Ochroniarze budynku znajdowali się kilka pięter niżej, więc nie byliby w stanie dotrzeć tu zbyt szybko. Niespodziewanie, Gregory ubiegł ich, a gdy wyszedł i zobaczył Tessę trzymaną przez dwóch agresywnych mężczyzn, podbiegł do nich z gniewem. "Natychmiast puśćcie śliczną panią! Nie możecie tak po prostu jej zabrać!" Sophia usłyszała jego krzyki i odwróciła się, by na niego spojrzeć. Kiedy zobaczyła, że to Gregory, z jej twarzy odpłynęły wszystkie kolory. Zanim zdążyła wyrwać się z osłupienia, Lauren wystąpiła naprzód i wyciągnęła rękę, by popchnąć dziecko. "Skąd do cholery wziął się ten kundel? Zejdź mi z oczu!" Gregory został popchnięty z niemałą siłą, jego małe ciało zachwiało się do tyłu, po czym upadł na ziemię. Przerażona Tessa krzyknęła: "Oszalałaś, Lauren? Jak mogłaś zrobić coś takiego dziecku?!" Wyrwała się swoim oprawcom i pośpieszyła, by pomóc Gregory'emu wstać, a z wyraźnym bólem zapytała z troską: "Skarbie, nic ci nie jest? Boli?" Pokręcił głową, wyglądając jak aniołek, po czym odpowiedział cicho: "Nie". Może i tak mówił, ale Tessa dostrzegła na jego ramieniu czerwoną plamę, która stanowiła dowód na to, jak boleśnie upadł. Z kolei Lauren wydawała się całkowicie nieświadoma zamieszania, które wywołała, stając się jeszcze bardziej wściekła, i krzyknęła: "Nie zawaham się skrzywdzić nikogo, kto wejdzie mi dziś w drogę. I co mi zrobisz?" Tessa spojrzała na nią złowrogo. "Zapłacisz za to, co dzisiaj zrobiłaś!" Lauren jedynie prychnęła z pogardą, widząc z jaką zaciekłością Tessa broniła dziecka. "Tylko go popchnęłam. Nie musisz być taka defensywna. Co to, jakiś twój mały kundel czy co?" – zakpiła. Właśnie wtedy do awantury złowieszczo zbliżyła się wysoka i szczupła sylwetka, a głos zimny jak lód spłynął na Lauren niczym ostrzegawczy podmuch śnieżnej zamieci. "Kogo nazywasz kundlem?"

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 10 Kogo nazywasz kundlem? – Pościg Miliardera: Mój Syn Chce Cię Na Mamę | Czytaj powieści online na beletrystyka