Pościg Miliardera: Mój Syn Chce Cię Na Mamę

Pościg Miliardera: Mój Syn Chce Cię Na Mamę

Autor: Seraphina Lyrae

Rozdział 9 Gregory zaginął
Autor: Seraphina Lyrae
14 mar 2026
Tymczasem w Sawyer Group Nicholas wciąż przebywał na spotkaniu, kiedy odebrał telefon od Andrew. Gdy tylko usłyszał, że Gregory zniknął, wstał gwałtownie i wyszedł z sali konferencyjnej ze stalowym wyrazem twarzy, ogłaszając przez zaciśnięte zęby: "Koniec zebrania!" Nie dało się ukryć jego gniewu i wrogości. Co za kompletna niekompetencja! Jaki jest sens zatrudniania personelu, skoro nie potrafią nawet upilnować małego dziecka?! Wsiadając do samochodu, wyglądał jeszcze bardziej buntowniczo niż kilka sekund wcześniej. Właśnie miał popędzić z powrotem do posiadłości, gdy jego telefon rozdzwonił się natarczywym dźwiękiem. To był nieznany numer, zauważył Nicholas, ale był w takim amoku, że zamiast odrzucić połączenie, przez pomyłkę je odebrał. Gdy tylko połączenie zostało nawiązane, na drugiej linii rozległ się zakłopotany kobiecy głos, który jąkał się: "D-dzień dobry, prezesie Sawyer. To ja, Tessa, skrzypaczka, która występowała niedawno na urodzinowym bankiecie panicza Gregory'ego. Pamięta pan?" Nie usłyszała żadnej odpowiedzi, ale to, co usłyszała, to głośne bicie własnego serca w klatce piersiowej. Nie była na tyle arogancka, by sądzić, że Nicholas nadal ją pamięta po ich krótkim spotkaniu na jachcie, ale z drugiej strony to nie było w tym momencie jej priorytetem. Odchrząkując, natychmiast wyjaśniła: "Prezesie Sawyer, Gregory przyszedł do budynku orkiestry, żeby mnie poszukać, zupełnie sam. Martwiłam się, że może pan go szukać, więc pomyślałam, że zadzwonię. Jeśli to nie będzie zbyt duży kłopot, czy mógłby pan przyjechać i zabrać malucha do domu?" Spojrzenie Nicholasa pociemniało złowieszczo, gdy odparł lodowato: "Rozumiem. Będę tam za chwilę. Dziękuję". Następnie stanowczo się rozłączył i zadzwonił do swojego asystenta, warcząc ze złością: "Natychmiast znajdź każdą najdrobniejszą informację o kobiecie nazwiskiem Tessa Reinhart – jej dzieciństwo, osiągnięcia w szkole, dosłownie każdy szczegół, jaki można o niej znaleźć!" Chowając telefon, wcisnął pedał gazu i ruszył z piskiem opon do budynku Orkiestry Niebiański Chór. … Przy prędkości, z jaką jechał, Nicholas zdołał dotrzeć do budynku w rekordowym czasie, pokonując trasę, która normalnie zajęłaby mu dwie godziny, w zaledwie godzinę. Gdy wkroczył szturmem przez główne wejście budynku orkiestry, każdy mógł dostrzec, jak burzowy miał wyraz twarzy. Na jego widok Tessa wyprostowała się i przywitała go sztywno i niezgrabnie: "P-prezesie Sawyer!" Z kolei Trevor wyglądał na wstrząśniętego i milczał, nie ośmielając się nawet głośniej odetchnąć. W jaskrawym kontraście do ich niespokojnych postaw, Gregory siedział sobie zadowolony, machając nogami zwisającymi z krawędzi krzesła, i wyglądał na całkowicie zrelaksowanego. Żyła na skroni Nicholasa pulsowała niebezpiecznie, a jego głos brzmiał jak oderwany od ciała, jakby dobiegał z samych czeluści piekieł, gdy mrocznie zażądał: "Gregory. Sawyer. Nie mam pojęcia, skąd bierzesz w sobie tyle czelności, ale jak mogłeś uciec z domu!" Tessa i Trevor aż podskoczyli od grzmiącego tonu jego głosu. Gregory jednak wydawał się tym całkowicie niespeszony; odwrócił zuchwale głowę i prychnął: "To nie moja wina, że nie dotrzymujesz obietnic, tatusiu. Powiedziałeś, że zabierzesz mnie do ślicznej pani, ale wycofałeś się ze słowa, więc nie miałem wyjścia i musiałem przyjechać tu sam". Mówił cicho, ale w niewielkim stopniu umniejszało to zranieniu i oskarżeniu kryjącemu się w jego słowach. Nicholas był zaskoczony tak bezpośrednim buntem i przez chwilę nie był pewien, czy ma prawo się spierać. Nie mógł zaprzeczyć, że zwodził Gregory'ego, licząc na to, że ten z czasem zapomni o obietnicy, chociaż nie mógł się do tego otwarcie przyznać. Wziął więc głęboki oddech i podszedł do Gregory'ego z zamiarem przemówienia chłopcu do rozsądku. "Musisz mi trochę odpuścić, dzieciaku. Byłem naprawdę zajęty w pracy, ale starałem się wygospodarować czas, żeby zabrać cię na spotkanie z panną Reinhart. Nie powinieneś był uciekać z domu. Wszyscy odchodziliśmy od zmysłów ze zmartwienia!" "Hmmph!" Gregory prychnął, po czym z powagą dodał: "Akceptuję to tylko dlatego, że muszę. Przez ostatnie trzy dni siedziałeś w domu, więc nie mów mi, że byłeś zajęty pracą! Nie myśl sobie, że nie wiem, że traktujesz mnie jak głupiego dzieciaka, który nabierze się na twoje kłamstwa! Mam już cztery lata i nie urodziłem się wczoraj. Nie możesz dalej wymyślać kłamstw, byle tylko mnie zadowolić!" Rozbawiona tym Tessa parsknęła śmiechem, zanim zdążyła się powstrzymać. Tymczasem Nicholas zamrugał ze zdumienia, ale on również był rozbawiony. Gniew, który w nim wezbrał, wydawał się zniknąć po zrzędzeniu malucha. Uspokoiwszy się, Nicholas przeszedł do przekonywania dziecka, mówiąc: "Dobra, skoro zobaczyłeś śliczną panią tak, jak tego chciałeś, to nie uważasz, że nadszedł czas, abyś wrócił ze mną do domu?" Oczywiście Gregory odmówił wzięcia pod uwagę pomysłu wyjścia, zważywszy na tytaniczny wysiłek, jaki włożył w wyśledzenie swojej ulubionej ślicznej pani. Zsunął się z krzesła, podreptał do Tessy na swoich krótkich nóżkach, a potem po raz kolejny z pogardą prychnął na ojca, rzucając oschle: "Sam możesz wracać do domu, jeśli chcesz, ale ja chcę zostać tutaj ze śliczną panią. Nie wracam!" Gdy tylko zakończył swoje obwieszczenie, niczym uparty mały leniwiec owinął rączki wokół nogi Tessy. Spojrzenie Nicholasa przeniosło się na Tessę, a jego oczy były tak zimne i mroczne, że przywodziły na myśl jałową, zimową krainę, choć mimo wszystko błyskała w nich dociekliwość. Tessa pobladła i poczuła lekkie zdenerwowanie. Wiedząc, że Gregory urządza sobie dziecinny foch, szybko przyłączyła się do wysiłków Nicholasa, by nakłonić malca do zmiany zdania. "Skarbie, wiem, że bardzo mnie lubisz, i to mi schlebia. Ale to nie jest właściwy sposób na rozwiązywanie takich spraw. Poza tym nadal mam pracę do wykonania – prawda, panie Oswald?" Posłała Trevorowi znaczące spojrzenie. Trevor nie miał zielonego pojęcia, o co w tym momencie chodzi, ale podłapał jej blef i mruknął z wahaniem: "O-och, tak, zgadza się, paniczu Gregory – nasza Tessa ma dziś jeszcze mnóstwo pracy i nie będzie mogła dotrzymać ci towarzystwa". Rozczarowany tą wieścią Gregory smutno opuścił głowę i wymamrotał: "Och, okej...". Jednak nie poddał się jeszcze całkowicie. Zagryzł dolną wargę, po czym spojrzał na Tessę bystrymi oczami, pytając cicho: "To może chociaż zjedlibyśmy razem obiad, śliczna pani. Co ty na to?" "Cóż..." Tessa przygotowywała się na kolejną odmowę, ale gdy zobaczyła, jak żałośnie wyglądał maluch, nie potrafiła wykrztusić z siebie słowa sprzeciwu. Potem dostrzegła niebezpiecznie burzową twarz Nicholasa i pomyślała: Nie ma mowy, by na to przystał. Dlatego westchnęła i powiedziała stanowczo: "Nie sądzę, żeby to wypaliło, Skarbie". Na te słowa Gregory pociągnął nosem, a jego oczy zaczerwieniły się i zaszkliły od łez. Jego bladoróżowe usta zadrżały i wyglądało na to, że w każdej chwili wybuchnie płaczem. Serce Tessy ścisnęło się na ten widok, więc szybko rzuciła Nicholasowi błagalne spojrzenie, mając nadzieję, że zainterweniuje i uspokoi Gregory'ego. Nicholas wydawał się równie nieszczęśliwy, szczypiąc nasadę nosa i ulegając fochom syna. "Więc obiecujesz, że zaraz po obiedzie wrócisz ze mną do domu?"

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 9 Gregory zaginął – Pościg Miliardera: Mój Syn Chce Cię Na Mamę | Czytaj powieści online na beletrystyka