PERSPEKTYWA MIRACLE
— Z–zraniłam kogoś, Cain, i prawie zraniłam też mojego bra–brata. Miałeś rację. Proszę, pomóż mi. — Szepczę przestraszonym tonem.
Jego dłonie pozostają uwięzione w moich, gdyż nie wyrywa się ode mnie. To zaskakujące, ale skupię się na tym później.
— Proszę… — Próbuję ponownie, nie otrzymując od niego żadnej odpowiedzi.
Po prostu mnie obserwuje, jakby widział mnie po raz pie
















