Rozwód, którego żałował

Rozwód, którego żałował

Autor: Aeliana Thorne

Rozdział 10 Podpisanie dokumentów
Autor: Aeliana Thorne
2 mar 2026
Benjamin zadzwonił do drzwi po zakończeniu rozmowy. Kiedy drzwi się otworzyły, w środku stała Kathleen. Właśnie skończyła brać prysznic, a jej twarz wciąż była blada. – Kupiłem pizzę. – Benjamin nie wiedział, jak zareagować na wyraz twarzy Kathleen. Czuli się nieswojo, spotykając się w takiej chwili, ponieważ oboje doświadczyli tej samej traumy. – Dziękuję. – Kathleen cofnęła się o krok, pozwalając Benjaminowi wejść. Benjamin podszedł do stołu i odłożył pizzę, którą trzymał w ręku. – Jest jeszcze gorąca. Zjedz coś. – Gemma poszła na nocną zmianę. – Kathleen zacisnęła usta. – Nie spodziewałam się, że zostanie pielęgniarką. Jest niesamowita. Benjamin zamarł na chwilę. – Nie ma w tym nic niesamowitego. Jest wiele pielęgniarek lepszych od niej. Kathleen pokręciła głową. – Jest naprawdę niesamowita, zwłaszcza po tamtej sprawie. – Dobrze sobie radzisz? – zapytał Benjamin zachrypniętym głosem. – Tak. – Kathleen usiadła. Benjamin wyjął z kieszeni paczkę papierosów. Kathleen zawahała się, po czym powiedziała: – Benjamin, czy mógłbyś nie palić w domu? – Przepraszam. – Benjamin poczuł się niezręcznie. Robił to, bo był zbyt zdenerwowany. Kathleen jadła pizzę powoli. – Dziękuję, że mnie uratowałeś. – Następnym razem nie wychodź tak późno. – Serce Benjamina bolało na jej widok. – Nawet jeśli masz nagłą sprawę, znajdź kogoś do towarzystwa. Nie wychodź sama w nocy. – Dobrze. – Kathleen skinęła głową. – Zadzwoniłem do człowieka o imieniu Tyson, ale nie powiedziałem mu, że tu jesteś. Chciałem najpierw zapytać ciebie. – Benjamin spojrzał na nią. – Czy mam go poprosić, żeby tu przyjechał? Kathleen pokręciła głową. – W porządku. Na zewnątrz jest widno. Mogę wrócić do domu sama. – Dobrze. – Benjamin skinął głową, taksując Kathleen wzrokiem. Miał wiele do powiedzenia, ale powstrzymał się. Kim jestem, by teraz mieszać się w jej sprawy? Jest mężatką, a ten człowiek, Tyson, nie jest jej mężem. Czy jej małżeństwo jest dla niej aż tak bolesne? Czy to dlatego ona... Puk! Puk! Nagle ktoś zapukał do drzwi. Kathleen i Benjamin wymienili spojrzenia. – Czy to Gemma? – Kathleen była zszokowana. – Ona nie kończy pracy aż do południa – powiedział Benjamin, idąc otworzyć drzwi. Otworzył i zobaczył przystojnego, eleganckiego mężczyznę w długim czarnym płaszczu. Sądząc po wyglądzie, nie sprawiał wrażenia przyjaznego. Benjamin przypomniał sobie, że już widział tego przystojnego mężczyznę. To Samuel Macari, prezes Grupy Macari i głowa rodziny Macari. To także wnuk Starszej Pani Macari i mąż Kathleen. – Benjamin, kto to? – Kathleen podeszła do drzwi. Zamarła, gdy zobaczyła Samuela. Przybył dość szybko. Kathleen wiedziała, że to tylko kwestia czasu, zanim Samuel ją znajdzie, gdy tylko ktoś skontaktuje się z Tysonem. Samuel zmrużył oczy i wpatrywał się w Kathleen chłodno. Kathleen miała na sobie różową bluzę z kapturem z nadrukiem postaci z kreskówki i szare spodnie dresowe. Jej włosy były upięte w kok, co sprawiało, że wyglądała uroczo i świeżo. Wciąż wygląda jak osiemnastoletnia studentka, mimo że ma już dwadzieścia trzy lata. Wygląda tak świeżo i czarująco. Natychmiast w Samuelu wezbrał gniew. Jak śmiała przebywać w domu obcego mężczyzny? Czy nie wie, jak niebezpieczny jest świat? – Chodź ze mną! – Głos Samuela był głęboki i zimny. – Jak znalazłeś to miejsce? – W głosie Kathleen nie było żadnych emocji. – Mogłeś po prostu wysłać Tysona, żeby mnie odebrał. Dlaczego przyjechałeś? Kathleen wiedziała, że w sercu Samuela jest nikim. Nie spodziewała się, że będzie się o nią martwił, nawet w najmniejszym stopniu. Samuelowi nie podobał się sposób, w jaki Kathleen na niego patrzyła, ani to, jak do niego mówiła. Ruszył w stronę Kathleen z mrocznym wyrazem twarzy. Kathleen była tak przerażona, że cofnęła się o krok i wpadła na stół za sobą. – Uważaj! – zaniepokoił się Benjamin. Samuel chwycił Kathleen za nadgarstek, przyciągnął ją w ramiona i powiedział cicho: – Kathleen, on jest tylko policjantem. Nie jest dla mnie trudnym przeciwnikiem. Jesteś pewna, że chcesz się ze mną kłócić tutaj? Kathleen zamarła. Samuel znowu jej groził. Wiedział, że ma miękkie serce. Wiedział, jak wykorzystać jej słabość na swoją korzyść i szantażować ją kimś, kogo mógł wykorzystać. – Pójdę z tobą – powiedziała Kathleen, opuszczając głowę. Kathleen była wdzięczna Benjaminowi za pomoc. Nie mogła znieść myśli, że znów sprawi mu kłopot. Gemma miała tylko Benjamina, a Kathleen nie chciała wciągać rodzeństwa w swoje sprawy. Benjamin patrzył na Kathleen z troską. – Kathleen, jeśli nie chcesz wracać... – Wracam. – Kathleen nie patrzyła na Benjamina, wiedząc, że od dziecka był wrażliwy i potrafił szybko dostrzec zmiany emocjonalne u ludzi wokół niego. – Dziękuję za uratowanie jej, panie Young. Zostanie pan za to wynagrodzony. – Nie trzeba. Nie uratowałem jej dla nagrody – odmówił Benjamin. – Hmph. Panie Young, jest pan sierotą, a pana biologiczna rodzina nie wita pana z otwartymi ramionami. Jeśli pewnego dnia stanie się pan bogaty, potraktują pana inaczej. Więc niech pan to weźmie. – Samuel brzmiał naprawdę arogancko. – Samuel, wystarczy. – Kathleen była wściekła. Za kogo on się uważa? Jak mógł tak upokorzyć Benjamina? Samuel wpatrywał się w kobietę, która była o wiele niższa od niego. To pierwszy raz, kiedy urządza mi scenę z powodu obcego człowieka. Im bardziej tak postępowała, tym bardziej wściekły stawał się Samuel. Co łączy ją z tym mężczyzną? Dlaczego go broni? Kathleen uważała, że Samuel jest bezwzględny. Co więcej, zostawił ją na ulicy i prawie spotkało ją coś złego. Kathleen zacisnęła usta i wyszła prosto, nie oglądając się za siebie. Wyraz twarzy Samuela zrzedł. Dlaczego ona tak się zachowuje? Ruszył za nią i dotarli do samochodu. – Kathleen, jak śmiesz odnosić się do mnie w ten sposób z powodu jakiegoś przypadkowego faceta? – Na przystojnej twarzy Samuela pojawiło się wrogie spojrzenie. – Nie odnoszę się tak do ciebie z powodu mężczyzny. Samuel, wiesz, co by mi się stało, gdyby nie Benjamin? – Oczy Kathleen zaczerwieniły się. Jej łzy sprawiły, że wyglądała żałośnie i mniej groźnie. – Prawie zostałam wzięta siłą! Wiesz, co to znaczy? – Kathleen drżała. – Gdybyś był człowiekiem, nie zostawiłbyś mnie, kobiety, samej na ulicy tylko po to, by spotkać się ze swoją kochanką. Wiesz, co przeżywałam, kiedy ty flirtowałeś i ściskałeś się z kochanką? Samuel wpadł w panikę. – Nie chciałem tego. – Nie chciałeś tego? – Łzy Kathleen zaczęły spływać po policzkach. – Przypominałam ci, a jednak nie przejąłeś się moim bezpieczeństwem. Nawet gdybym umarła, ty byś nawet nie mrugnął okiem. – Ja... – Samuel wiedział, że popełnił błąd. Nie spodziewał się, że znajdzie się w niebezpieczeństwie w ciągu pięciu minut. Pociągając nosem, kontynuowała: – Samuel, nigdy ci na mnie nie zależało. Nigdy nawet nie próbowałeś mnie poznać. Samuel milczał. – Samuel, ja nie lubię jeść krabów. Wiesz, dlaczego zaczęłam je lubić? Bo ty obierałeś mi je ze skorup. Samuel wyciągnął rękę, chcąc ją przytulić. Serce mu pękało, gdy widział płaczącą Kathleen. Kathleen odepchnęła jego dłonie. – Nie dotykaj mnie! Dotykałeś tymi rękami Nicolette, więc nie dotykaj mnie! Samuel był oszołomiony, a jego spojrzenie pociemniało. – Samuel, to nie tak, że nie chcę się z tobą rozwieść. Babcia nie czuje się dobrze i boję się, że nie zniesie tej wiadomości. – Kathleen otarła łzy. – Możemy się rozwieść i ukrywać to przed babcią, aż nadejdzie właściwy czas. Chodźmy jutro do Ratusza podpisać papiery.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 10 Podpisanie dokumentów – Rozwód, którego żałował | Czytaj powieści online na beletrystyka