Rozwód, którego żałował

Rozwód, którego żałował

Autor: Aeliana Thorne

Rozdział 3 Białaczka
Autor: Aeliana Thorne
2 mar 2026
Kathleen odwróciła się z bladym uśmiechem. – Nie zamierzam pani w to mieszać, pani Williams. Po tych słowach skierowała się do wyjścia. Łzy zaczęły spływać po twarzy Quinn. Matka Kathleen była jej mentorką, a jednak nie mogła zrobić nic, by pomóc jej córce. Nie wiedziała, jak spojrzy w oczy swojej dawnej mistrzyni. Kiedy Kathleen wyszła z oddziału położniczo-ginekologicznego, pokazała Tysonowi raport, który trzymała w dłoniach. – Przyjrzyj się dobrze. Nie jestem w ciąży, więc możesz już iść. To, co powiedziała, sprawiło, że Tyson poczuł się nieswojo. – Dokąd się pani wybiera, pani Macari? Odwiozę panią. – Tutaj przerwał i dodał cichszym głosem: – Pan Macari kazał mi to zrobić. – Nie lubię być śledzona. Powiedz Samuelowi, że odwiedzę babcię, ale teraz mam coś innego do załatwienia – oświadczyła Kathleen. – Zrozumiałem. – Tyson skinął głową. Kathleen odwróciła się i odeszła. Po zrobieniu dwóch kroków zdała sobie sprawę, że zapomniała wziąć telefon, więc wróciła po niego. Kiedy wyszła ponownie, ktoś zatrzymał ją, wołając po imieniu. – Kathleen. – Głos Nicolette dotarł do jej uszu. Kathleen zamarła. Jak to się stało, że na nią wpadłam? Odwróciła się cicho i spojrzała na Nicolette, która była ubrana w szpitalną koszulę i wyglądała nieco blado. Mimo to wciąż była piękna. Pomimo fizycznego podobieństwa między nimi, ich temperamenty były zupełnie inne. Kathleen była pociągająca, ale miała w sobie coś niewinnego. Nicolette natomiast była czystą arogancją. Te dwie dzieliła przepaść. Kathleen zmarszczyła brwi i zapytała: – Co ty tu robisz? Nicolette wpatrywała się w nią lodowato. Błysk zazdrości przemknął w jej spojrzeniu. – Zostałam przyjęta do szpitala z powodu białaczki. – Białaczki? – To Samuel załatwił mi przyjęcie tutaj. – Nicolette uśmiechnęła się z wyższością. – O, właśnie, słyszałam, że leczenie białaczki w tym szpitalu zostało udoskonalone przez twoich rodziców. Jej słowa zniesmaczyły Kathleen. Nie podobał jej się pomysł, że Nicolette otrzyma leczenie, nad którym pracowali jej rodzice. – Powodzenia w leczeniu – powiedziała Kathleen bez emocji. Chciała odejść, ale Nicolette znów ją zatrzymała. – Oddaj mi Samuela, Kathleen. Kathleen przystanęła. – Gdyby nie to, że go ukradłaś, to ja wyszłabym za Samuela trzy lata temu. Przez ciebie byliśmy rozdzieleni przez tyle lat, a teraz moje ciało jest w takim stanie. Czy nadal zamierzasz mieć go tylko dla siebie? On cię nawet nie kocha! – ciągnęła Nicolette. Kathleen pozostała niewzruszona. – Co za żart. Jeśli on chce rozwodu, to on powinien o tym ze mną rozmawiać. Dlaczego to ty o tym mówisz? Czy on jest aż takim tchórzem? Prawda była taka, że wiedziała, iż Nicolette powiedziała to celowo, by ją sprowokować i pokazać, jak bardzo Samuelowi na niej zależy. Nawet jeśli Kathleen była tego świadoma, nie zmieniało to faktu, że to bolało. W końcu kochała go od tylu lat. – Samuel po prostu ma wyrzuty sumienia – mruknęła Nicolette przez zaciśnięte zęby. – Myślisz, że to naturalne, że jesteś z Samuelem, bo straciłaś rodziców, a starsza pani Macari cię lubi. Ale zdaje się, że zapomniałaś, że on cię nie kocha. Nawet odrobinę! – Jak możesz być tego taka pewna? – rzuciła wyzwanie Kathleen. Nicolette była oszołomiona, słysząc te słowa. – Dlaczego by mnie dotykał, gdyby mnie nie kochał? – drwiła dalej Kathleen. Nicolette zadrżała lekko. Wtedy spojrzała za plecy Kathleen. – Samuel? Kathleen zamarła na sekundę i uśmiechnęła się spokojnie. Chyba w końcu dałam się nabrać. Odwróciła się i powitał ją widok zimnego, przystojnego mężczyzny. – Przyszłam tu na badania. Już sobie idę – powiedziała Kathleen. – I jakie są wyniki? – zapytał Samuel lodowatym głosem. Kathleen wyciągnęła raport laboratoryjny i wcisnęła go do kieszeni jego garnituru. Z szerokim uśmiechem na twarzy odpowiedziała: – Nie martw się. Nie jestem w ciąży. Samuel wziął raport z lekkim ukłuciem w sercu. Prawdę mówiąc, miał nadzieję. Jednak to uczucie szybko się ulotniło. – Cóż, skoro nie jesteś w ciąży, porozmawiajmy o przyszłości – zaproponował obojętnie. – Jesteś pewien, że chcesz o tym rozmawiać tutaj? – Kathleen wyglądała na pokrzywdzoną. – Jeszcze nic nie jadłam, tylko po to, żeby zrobić badania. – Idź zjeść w takim razie – odpowiedział beznamiętnie Samuel. – Zabierz mnie tam. – Kathleen uśmiechnęła się. – Możemy porozmawiać przy jedzeniu. Samuel wpatrywał się w nią bez cienia ciepła w oczach. – Nie próbuj żadnych sztuczek. Kathleen zachichotała, co brzmiało jak muzyka dla uszu. – Gdybym to robiła, klęczałbyś teraz przed babcią. Proszę tylko, żebyś zjadł ze mną posiłek. Samuel zmarszczył brwi. – Możesz z nią iść, Samuelu. Poczekam na ciebie w szpitalu – wtrąciła się Nicolette, udając wyrozumiałość. Kathleen rozpromieniła się i chwyciła Samuela za ramię. – Skoro tak mówisz, panno Yoeger. Chodźmy zatem. W pobliżu jest miejsce, które od dawna chciałam wypróbować. Nicolette patrzyła jadowitym wzrokiem, jak splatają ramiona. Samuel zerknął na nią i powiedział: – Wróć na oddział i odpocznij. Niedługo wrócę. – Dobrze. – Nicolette przygryzła wargę. – Wracaj szybko. Zjedzmy razem lunch. – Jasne. – Samuel skinął głową. Kathleen wyciągnęła go na zewnątrz i poszli do pobliskiej restauracji, o której wspomniała. Wzięła jedno menu, wyglądając na zrelaksowaną. – Co zamawiasz, Sam? – Nie jem. – Próbujesz zachować miejsce w żołądku, żeby zjeść później lunch z Nicolette, prawda? Rozumiem. – Kathleen dała znak kelnerowi. – Poproszę sałatkę z komosą ryżową. I jeszcze talerz pałek z kurczaka. Dzięki. – Oczywiście. – Kelner skinął głową i odszedł. Samuel ściągnął brwi. – Dlaczego jesz tak dużo? Wiedział, że Kathleen zazwyczaj miała mały apetyt. Była najedzona po zaledwie kilku kęsach. – Naprawdę, Sam? Zamówiłam tylko miskę sałatki i trochę kurczaka, a ty myślisz, że jem za dużo? Twoja firma zbankrutowała czy coś? Jesteś teraz biedny? – Po prostu jedz. Czasami jej zuchwałość była urocza. Innym razem jednak była po prostu irytująca. Mimo to Samuel musiał przyznać, że czekanie przez ostatnie trzy lata na powrót Nicolette u boku Kathleen nie było wcale takie złe. Kiedy podano jedzenie, Kathleen zaczęła pałaszować. Była w tym momencie praktycznie wygłodniała, tak samo jak dziecko, które nosiła. Gdy przeżuwała sałatkę, jej policzki wydęły się. Ten gest był niesamowicie uroczy, wyglądała zupełnie jak wiewiórka. – Co chciałeś mi powiedzieć? – zapytała cicho Kathleen. – Co powiedziała ci przed chwilą Nicolette? Kathleen zmarszczyła brwi. Czy on próbuje wyrównać rachunki? – Powiedziała mi, że ma białaczkę. – To prawda. Sprawdziłem zgodność szpiku kostnego dla niej. O dziwo, w tym szpitalu jest dawca, którego grupa krwi idealnie do niej pasuje. Zgadniesz, kto to jest? Powieka Kathleen drgnęła. – Masz na myśli... mnie?

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 3 Białaczka – Rozwód, którego żałował | Czytaj powieści online na beletrystyka