Kathleen nie odpowiedziała, ale Wynnie doskonale zdawała sobie sprawę, że ona wie, ponieważ znała swojego syna bardzo dobrze.
Wynnie nie rozumiała, dlaczego jej syn był tak zafascynowany Nicolette. Za każdym razem, gdy była w pobliżu, poświęcał jej całą swoją uwagę, nie dbając o nic innego.
Nie dyskryminowała Nicolette ze względu na jej pochodzenie czy wychowanie, ale dlatego, że jej zachowanie było niegodne.
– Dlaczego nie pójdziesz do swojego pokoju odpocząć? Zadzwonię do Samuela i każę mu wracać – powiedziała spokojnie Wynnie.
Kathleen zacisnęła usta i odpowiedziała:
– Dobrze.
Po czym odwróciła się, by wyjść.
Wynnie odprowadziła ją wzrokiem i westchnęła.
Gdyby tylko Kathleen nie była tak taktowna. Stanęłabym w jej obronie, gdyby płakała.
Wynnie wyciągnęła telefon i zadzwoniła do Samuela:
– Nie obchodzi mnie, czym jesteś teraz zajęty, masz natychmiast ruszyć tyłek do domu!
Rozłączyła się zaraz po tych słowach, a Samuel zmarszczył brwi.
Sądząc po tonie, Wynnie była ewidentnie wściekła.
Czy to możliwe, że Kathleen powiedziała babci?
Samuel zdenerwował się, a jego oczy pociemniały.
Nicolette przestraszyła się, widząc to.
– Samuel, co się stało? – Nicolette przygryzła wargi i zapytała: – Czy to możliwe, że Kathleen nie chciała rozwodu i powiedziała twojej babci?
– Nie jestem pewien. – Samuel chwycił płaszcz. – Muszę wyjść na chwilę.
– Wrócisz dziś wieczorem do domu? – zapytała Nicolette, pociągając za róg jego koszuli.
– Tak. – Samuel skinął głową.
Nicolette uśmiechnęła się i powiedziała:
– Będę czekać. Będę na ciebie czekać, nieważne jak będzie późno.
Z pewnością nie pozwoli mu odejść ponownie.
Samuel spojrzał na nią znacząco i wyszedł.
Zaraz potem oczy Nicolette stały się zimne.
Samuel wrócił do rezydencji Macarich, a Wynnie zagrodziła mu drogę w wejściu.
– Mamo, co się stało? – zapytał chłodno Samuel.
– Śmierdzisz środkiem dezynfekującym. Czyżbyś zdał sobie sprawę, że brak dzieci to twój problem, i poszedłeś do szpitala na badania? – zapytała lodowato Wynnie.
Samuel zmarszczył brwi.
– Mamo, co ty wygadujesz? Jestem całkowicie zdrowy.
– Bardzo dobrze. Dlaczego więc nie chcesz dzieci? – zapytała niezadowolona Wynnie.
– To Kathleen nie chciała dzieci – odpowiedział spokojnie Samuel.
– Bzdura. – Wynnie skarciła go. – Samuel, jak możesz zrzucać odpowiedzialność za to na dziewczynę? To tak, jakbyś miał pretensje do żony, że nie może mieć dzieci. Jak ja mogłam urodzić takiego syna jak ty!
Samuel zmarszczył brwi, mówiąc:
– Mówię prawdę.
Przetestował Kathleen.
Po tym, jak się kochali, powiedziała, że chce zapisać się na lekcje sztuki, a on zapytał ją o posiadanie dziecka, skoro się nudzi.
Kathleen natychmiast odrzuciła ten pomysł.
Wynnie zaśmiała się zimno i zapytała:
– Czy to ty wyszedłeś z pomysłem posiadania dzieci?
– Tak. – Samuel skinął głową.
– Ty głupcze. Czy pozwoliłbyś jej odejść, gdyby tego nie powiedziała? – Wynnie kontynuowała ze złością: – Pewnie powiedziałeś jej, że myśli o czymś, o czym nie powinna. Poza tym, co zrobisz, jeśli Nicolette wróci po tym, jak oboje będziecie mieli dziecko?
Samuel odpowiedział:
– Jeśli Kathleen nie chce dziecka, może je urodzić i pozwolić, by Nicolette i ja się nim zaopiekowali. Jest jeszcze młoda, może znaleźć innego mężczyznę.
Wynnie parsknęła śmiechem z frustracji i skarciła go:
– Ty nie możesz być moim synem! Muszę sprawdzić, czy nie zabrałam ze szpitala niewłaściwego dziecka!
Samuelowi zabrakło słów.
– Rzadko ingeruję w sprawy między tobą a Kathleen, więc róbcie, co chcecie. – Wynnie powiedziała chłodno: – Jesteś takim draniem i nie pasujesz do Kathleen. Mnóstwo utalentowanych młodych mężczyzn w mojej kancelarii będzie dla niej dobrą partią!
Po tych słowach Wynnie odwróciła się, by odejść.
Samuel zmarszczył brwi.
Wiedział, że babcia lubi Kathleen, ale był zaskoczony, że Wynnie również ją lubi.
Jaka teściowa szuka mężczyzn dla swojej synowej?
Serce Samuela ścisnęło się i poczuł dyskomfort na myśl o swojej żonie, uroczej jak króliczek, w ramionach innego mężczyzny.
Wszedł na górę. Kathleen leżała na łóżku, ściskając kołdrę, i spała głęboko.
Mogli rozstać się w nieprzyjemnych okolicznościach, ale gniew Samuela wobec niej był zazwyczaj krótkotrwały i znikał tak szybko, jak się pojawiał.
Ta słodka brzoskwinia jest zbyt wyśmienita i nie mogę się powstrzymać przed skosztowaniem kilku kęsów.
Kathleen miała dziwny nawyk, kiedy spała. Nie lubiła mieć na sobie zbyt wielu ubrań, bo czuła, że ją krępują.
Dlatego zaraz po wejściu na górę przebrała się w perłowobiałą, zwiewną koszulę nocną.
W tamtej chwili ściskała kołdrę, a jej jasne, smukłe dłonie i nogi były odsłonięte, wyglądając kusząco.
– Kathleen – szepnął Samuel, opierając się rękami po obu stronach jej ciała.
Kathleen była śpiąca i zmęczona. Nawet nie otworzyła oczu, gdy usłyszała, że ktoś ją woła. Zamiast tego powiedziała cichym i zachrypniętym głosem:
– Bądź cicho. Jestem śpiąca.
Bardzo często robiła się senna po zajściu w ciążę.
Samuel uśmiechnął się szeroko i powiedział:
– Może potowarzyszę ci w spaniu? – Wyciągnął rękę i pogładził jej gładką, miękką twarz.
Zastanawiał się, jak o siebie dba, bo jej skóra była bardzo gładka.
– Nie. Zgnieciesz... – Kathleen była w półśnie i chciała powiedzieć, że zgniecie dziecko.
Twarz Samuela pociemniała.
– Jeszcze się nie rozwiedliśmy, a ty już mnie odrzucasz?
Zazwyczaj nigdy go nie odrzucała, poza dniami, kiedy miała okres lub źle się czuła.
Wiedział, kiedy Kathleen ma okres, i to jeszcze nie był ten czas.
Kathleen nagle poczuła, jak materac się ugina, otoczona intensywnym uściskiem.
Natychmiast się rozbudziła.
Kathleen spojrzała na Samuela, który ją obejmował, i zamarła.
– Samuel Macari? – zapytała w szoku.
Był zdenerwowany, bo rzadko zwracała się do niego pełnym imieniem i nazwiskiem.
Zwykle nazywała go Sam i nie pozwalała innym tak do niego mówić, twierdząc, że to jej wyłączne przezwisko dla niego.
Kathleen szybko usiadła, ściskając kołdrę, i spojrzała na niego nerwowo.
Wiedziała, że Samuel uwielbia baraszkować, ale nie mogła na to pozwolić, będąc w ciąży.
Kathleen była gotowa mu ulegać i robiła to z radością, ale okoliczności były teraz inne.
Samuelowi nie podobało się, że Kathleen go unika, i powiedział lodowato:
– Co powiedziałaś mojej mamie?
Oczy Kathleen zdradzały jej zdziwienie. Odpowiedziała:
– Nic nie mówiłam Wynnie.
– Jak mama dowiedziała się, że Nicolette wróciła, skoro nic nie powiedziałaś? – zapytał niezadowolony Samuel.
– Samuel, Nicolette nie jest niewidzialna i wielu ludzi w Jadeborough ją zna. Pozwoliłeś jej też zamieszkać w szpitalu Goodwill. Nie wiesz, ilu bogatych ludzi z Jadeborough chodzi tam do lekarzy? Czy nie plotkowaliby, widząc Nicolette? To normalne, że wieści mogły dotrzeć do uszu Wynnie! – Kathleen była zazwyczaj łagodna i nigdy nie złościła się na Samuela.
Ciągle starała się być dobrą żoną, ale w końcu zrozumiała, że Samuel nie polubi jej bez względu na to, jak dobra by była.
Chciał nawet, żeby uratowała swoją rywalkę.
Samuel, widząc jej postawę obronną, zmarszczył brwi i powiedział:
– Tylko pytam.
– Czy ty mnie nie podejrzewasz? Czułeś, że poskarżyłam się babci i Wynnie, bo nie chcę rozwodu. – Kathleen poczuła się skrzywdzona.
Nie była taką osobą. Odkąd wyszła za Samuela, milczała na temat niesprawiedliwości, z jakimi się spotykała.
Jednak bolało ją, że Samuel mógł ją w ten sposób źle zrozumieć.
Czy on nie ma do mnie za grosz zaufania, nawet jeśli mnie nie kocha? Kim ja dla niego jestem?
















