– Dlaczego nie jedziesz? Czy Nicolette na ciebie nie czeka? – zapytała chłodno Kathleen.
Samuel chciał, żeby Kathleen usiadła na przednim siedzeniu pasażera, ale zmienił zdanie, gdy usłyszał jej słowa, i uruchomił silnik.
W drodze do domu nie odezwali się do siebie ani słowem.
Atmosfera w samochodzie iskrzyła od napięcia.
Samuel uważał, że to wszystko wina Kathleen.
Gdyby zachowywała się tak jak dawniej, nie kłóciliby się.
W połowie drogi telefon Samuela zadzwonił ponownie.
To znowu była Nicolette.
– Co powiedziałaś? Zaraz tam będę. – Samuel nagle zatrzymał samochód i odwrócił się do Kathleen. – Wysiadaj. Poproszę Tysona, żeby przyjechał i odwiózł cię do domu.
Kathleen ani drgnęła.
– Wysiadaj.
– Jest prawie dwunasta. Zamierzasz zostawić dziewczynę samą w takim miejscu? – Serce Kathleen ścisnęło się z bólu.
– Tyson będzie tu za pięć minut.
Kathleen poczuła mdłości, serce podeszło jej do gardła. Twarz jej zbladła.
Przygryzając wargę, wysiadła z samochodu.
– Pięć minut. Tyson zaraz tu będzie. Czekaj tutaj – powiedział Samuel.
Kathleen spuściła głowę i milczała.
Nie miała już nic do powiedzenia Samuelowi.
Nawet jeśli Samuel nic do niej nie czuł, powinien wiedzieć, że zostawianie dziewczyny przy drodze o tej porze nie jest bezpieczne.
A jednak wybrał, by ją tu zostawić.
Samuel zerknął na Kathleen. Z jakiegoś powodu poczuł się fatalnie, widząc jej zwieszoną głowę.
W tym momencie jego telefon zadzwonił ponownie.
Nicolette potrzebowała go teraz.
Bez wahania Samuel odjechał.
Łzy spłynęły po policzkach Kathleen, kapiąc na ziemię.
Pięć minut później Tyson przyjechał, by ją odebrać.
Jednak na drodze nikogo nie było.
Gdzie jest pani Macari?
Tyson próbował zadzwonić do Kathleen.
Nikt jednak nie odbierał telefonu.
Czując, że coś jest nie tak, Tyson szybko zadzwonił do Samuela.
– Znalazłeś ją? Pamiętaj, żeby bezpiecznie odwieźć ją do domu. Jeśli jest głodna, zapytaj... – Samuel zaczął mówić w chwili, gdy odebrał połączenie od Tysona.
– Panie Macari, pani Macari zaginęła – powiedział Tyson drżącym głosem.
– Zaginęła? – Samuel zmarszczył brwi.
– Tak. Na drodze nikogo nie ma. Próbowałem dzwonić do pani Macari, ale nikt nie odbiera. – Tyson zaczynał się denerwować.
– Wyślij ludzi, żeby jej szukali. Macie ją znaleźć bez względu na wszystko – ryknął Samuel.
Co zrobię, jeśli coś jej się stanie?
– Dobrze. – Tyson rozłączył się i rozkazał ludziom przeszukać okolicę razem z nim.
Nie mogli jej jednak znaleźć w promieniu dziesięciu kilometrów.
Tyson sprawdził kamery monitoringu i przeżył szok życia.
Rzeczywiście, Kathleen natknęła się na złego człowieka.
Mężczyzna, który wyglądał na pijanego, wciągnął ją w ciemną alejkę.
Twarz Tysona stała się popielata, natychmiast zadzwonił do Samuela.
Oszołomiony Samuel powiedział: – Zaraz tam będę.
Wstał i miał już wyjść, gdy Nicolette pociągnęła go za rękaw. – Samuelu, co się stało?
– Coś stało się Kathleen.
– Coś stało się Kathleen? – Nicolette zacisnęła usta. – Czy ona celowo sprawia kłopoty, bo nie chce dać ci rozwodu?
– Nie. – Samuel był pewien, że Kathleen tego nie zaplanowała. Znał ją jako bardzo prostolinijną osobę.
– No dobrze. Jedź szybko i wracaj niedługo. Będę na ciebie czekać – powiedziała Nicolette.
Samuel skinął głową i wyszedł.
Nicolette przygryzła wargę. Kathleen, jesteś naprawdę przebiegła, ale to na nic. Samuel jest mój.
Samuel popędził na miejsce, gdzie zaginęła Kathleen.
Tyson podał mu telefon. – Panie Macari, to telefon pani Macari. Jest na nim krew.
Dreszcz przebiegł po plecach Samuela. – Znajdźcie ją! Chcę ją mieć żywą lub martwą!
– Zrozumiałem! – Tyson skinął głową i natychmiast rozkazał swoim ludziom ponowne poszukiwania.
Kostki Samuela zbielały, gdy ściskał telefon Kathleen. Modlił się gorąco, by nic jej się nie stało.
– O mój Boże! – Gemma Young była zszokowana, widząc Benjamina Younga wnoszącego do domu dziewczynę umazaną krwią.
– Przestań gadać bzdury! Przesuń się! – warknął Benjamin.
Gemma szybko zeszła z drogi, a Benjamin położył Kathleen na kanapie.
Gemma podeszła bliżej. – Czy to nie jest... Kathleen?
– Tak. Przynieś mi ręcznik. – Oczy Benjamina utkwione były w Kathleen.
– Dobrze. – Gemma poszła do łazienki i podała Benjaminowi mokry ręcznik. – Benjamin, co się stało?
– Byłem w drodze do ciebie, kiedy zobaczyłem pijaka napastującego dziewczynę. Dopiero gdy ją uratowałem, zorientowałem się, że to Kathleen. – Benjamin pomógł Kathleen wytrzeć twarz.
– Dlaczego jest tu krew? – Gemma zmarszczyła brwi.
– Należy do pijaka. Ona nie jest ranna.
Gemma skrzyżowała ramiona. – Benjamin, nie powinieneś zabrać jej do szpitala?
– Poprosiła mnie, żebym nie zawoził jej do szpitala, zanim zemdlała.
– Dlaczego? – Gemma kompletnie nie rozumieła.
– Skąd mam wiedzieć? – Benjamin wzruszył ramionami. – Zostawię ją z tobą. Ja wychodzę.
– Benjamin, dokąd idziesz? Jesteś cały we krwi. Czy ktoś nie wezwie policji, jak cię zobaczy w takim stanie? – Gemma martwiła się o brata.
– Ja jestem policją. Do kogo mają zadzwonić? Jadę na komisariat sprawdzić, kim jest jej rodzina, i do nich zadzwonić.
Twarz Gemmy pociemniała. – Czy ona ma jeszcze jakąś rodzinę? Jest jak my. Nasi rodzice też już nie żyją.
– I tak muszę sprawdzić.
Kiedy była przytomna, Kathleen wymamrotała imię „Sam”.
Benjamin pomyślał, że Sam musi być jej rodziną, prawdopodobnie chłopakiem.
Nie widzieli się tak długo. Benjamin nie był zaskoczony, że ma teraz chłopaka. Jednakże czuł ukłucie w sercu.
Benjamin wyszedł, poinstruowawszy Gemmę: – Jeśli Kathleen się obudzi, zapytaj ją, kogo jeszcze ma w rodzinie. Zadzwoń do nich i każ im ją odebrać. Jeśli nie będzie chciała powiedzieć, zostaw ją w spokoju. Nie zmuszaj jej.
Gemma spojrzała na bladą twarz Kathleen i westchnęła.
Wycierała twarz Kathleen ręcznikiem, gdy ta otworzyła oczy.
– Obudziłaś się. – W głosie Gemmy słychać było ulgę.
Oszołomiona Kathleen patrzyła na Gemmę nieprzytomnym wzrokiem. – Gem?
– Och, wciąż mnie pamiętasz? Myślałam, że zapomniałaś o mnie, odkąd zostałaś adoptowana przez rodzinę Macarich – droczyła się Gemma.
Kathleen milczała przez chwilę. – Nie zostałam adoptowana przez rodzinę Macarich.
– Jakkolwiek by nie było, cieszę się, że się obudziłaś. Czy coś cię boli? – Gemma zaczęła badać Kathleen.
Minęło tyle lat, a Kathleen wciąż była tak piękna jak dawniej.
– Czuję się dobrze. Gdzie ja jestem? – Kathleen zacisnęła usta.
– W moim domu. Mój brat cię uratował. Poprosił, żebym zadzwoniła do twojej rodziny, jak się obudzisz, żeby się nie martwili.
Kathleen podniosła wzrok w osłupieniu. – Nie mam żadnej rodziny.
Po rozwodzie z Samuelem nie będzie miała nic.
Gemma powiedziała z nutą smutku: – To prawda. Nie mamy rodziny. Jesteśmy teraz same.
– Ty wciąż masz Benjamina – poprawiła ją Kathleen.
Gemma westchnęła. – Och, czy chcesz zadzwonić do rodziny Macarich?
Zadzwonić do Macarich? Co zrobi Samuel, jeśli się o tym dowie?
Kathleen znalazła się w kropce. Jeśli Diana i Wynnie dowiedzą się, że Samuel zostawił ją samą późno w nocy i że prawie została napastowana przez pijaka, Diana domyśli się, że Samuel pojechał do Nicolette.
To ściągnęłoby na nią gniew Samuela.
















