Rozwód, którego żałował

Rozwód, którego żałował

Autor: Aeliana Thorne

Rozdział 4 Specjalność rodzinna
Autor: Aeliana Thorne
4 mar 2026
Samuel skinął głową. To niewiarygodne. Poważnie, co za pieprzony, okrutny zrządzenie losu! Kathleen, która przez większość czasu odgrywała rolę łagodnej księżniczki, przeklinała w duchu. Czy Bóg sobie ze mnie żartuje? – Nie oddam jej szpiku. – Kathleen przygryzła wargę. – Nigdy nie oddam swojego szpiku kobiecie, która zniszczyła moją rodzinę i ukradła mi męża. Prawda była taka, że to wcale nie miało tak dużego znaczenia. Liczyło się to, że była w ciąży, więc nie mogła być dawcą. Jednak nie mogła o tym powiedzieć Samuelowi. Gdyby się dowiedział, zmusiłby ją do pozbycia się dziecka. – Zrobię wszystko, czego zechcesz, pod warunkiem, że zgodzisz się być jej dawcą – zaoferował hojnie Samuel. – Nawet jeśli oznacza to brak rozwodu? – mruknęła Kathleen z opuszczoną głową. Nie chciała, by zauważył smutek w jej spojrzeniu. Samuel zamilkł. Wygląda na to, że nie potrafi odpuścić Nicolette. Nawet jeśli zgodzi się na moją prośbę, to tylko dlatego, że chce uratować jej życie. Jest gotów poświęcić swoje małżeństwo i szczęście dla niej. Cóż za godny podziwu dowód miłości. – Nie powinnaś być zbyt zachłanna, Kathleen – powiedział Samuel. – Nawet jeśli zrobiłbym to, by uratować życie Nicolette, powinnaś wiedzieć, że cię nie kocham. Twarz Kathleen pobladła. Te słowa były jak sztylet wbity w serce. Czuła się tak, jakby wypływała z niej świeża krew, i bolało jak nigdy dotąd. – A co jeśli uprę się, by utrzymać tę martwą miłość przy życiu? – Kathleen powoli podniosła wzrok, odsłaniając błyszczące oczy. – Nic z tego nie będziesz miała. Nieważne, o jakim aspekcie mówisz. – Pierwszy raz budzisz we mnie takie obrzydzenie, Samuelu. – Kathleen odłożyła łyżkę. – Mówisz, że jestem zachłanna, ale czy ty nie jesteś taki sam? Chcesz się ze mną rozwieść, żeby być z Nicolette. Dobrze, zgodziłam się na to. Ale czy nie sądzisz, że to zbyt okrutne, by prosić mnie teraz o ratowanie jej życia? Czy on w ogóle wie, jak bardzo go kocham? Jak może być tak okrutny, by torturować mnie w ten sposób? – Nie możesz mieć wszystkiego, Samuelu. Tak samo jak ja i ty. Kochała go od dziesięciu lat, ale ta miłość stała się dla niej jedynie źródłem bólu. – Jesteś absolutnie chciwa. – Samuel wstał, by wyjść. Kathleen zaśmiała się z autoironią i mruknęła do siebie: – Zgadza się. Jestem chciwa. Chcę wszystkiego – chcę ciebie i chcę twojego serca. Straciła apetyt. Nie była w stanie przełknąć ani kęsa więcej. Po wyjściu z restauracji udała się do rezydencji Macarich. Diana przeszła jakiś czas temu udar, a jej stan poprawił się dopiero niedawno. Kiedy Kathleen zobaczyła tę życzliwą starszą kobietę, nie potrafiła zmusić się, by powiedzieć jej o rozwodzie. – Babciu – przywitała się, siadając obok łóżka. – Katie, jesteś tutaj. – Diana rozpromieniła się na widok Kathleen. Ze wszystkich członków rodziny Macarich to ona najbardziej lubiła Kathleen. Nie tylko rodzice Kathleen uratowali jej życie, ale także sama Kathleen. Kiedy Diana miała nagły atak udaru, to właśnie Kathleen zachowała spokój i ją uratowała. Nawet lekarz powiedział, że gdyby Kathleen nie zareagowała szybko, Diana straciłaby życie. Jednak wiedzieli o tym tylko Diana, Kathleen i lekarz. Wszyscy inni żyli w nieświadomości. Diana westchnęła, biorąc dłoń Kathleen w swoją. – Nigdy nie wiedziałam, że znasz się na tylu rzeczach. Kathleen poczuła się zawstydzona. – W tym specjalizuje się moja rodzina, babciu. Choć moi rodzice praktykowali medycynę nowoczesną, mój dziadek był praktykiem medycyny naturalnej. Nauczyłam się od niego tylko kilku podstaw. Nie sądziłam, że będą miały jakiekolwiek praktyczne zastosowanie. – Spokojnie. Nie przesłuchuję cię – uspokoiła ją Diana. Jej serce bolało, gdy kontynuowała: – Po prostu czuję, że twoje małżeństwo z Samuelem cię ogranicza. Inaczej, z twoim talentem, mogłabyś zajść tak daleko, jak tylko byś chciała. Oczy Kathleen zaszły łzami. Wiedziała, że Diana była jedyną osobą w całej rodzinie Macarich, która ją rozumiała. – Nie poświęcałabyś się tak bardzo, gdyby nie fakt, że tak mocno kochasz Samuela. – Diana westchnęła. – To niefortunne, że on jest takim ignorantem. O niczym nie wie. – Nie mów mu o tym, babciu. Nie chcę być dla niego ciężarem – błagała Kathleen. – Dobrze, nie powiem mu – obiecała Diana. – Ty i Samuel jesteście małżeństwem od trzech lat, Katie. Dlaczego wciąż nie ma żadnych wieści? Policzki Kathleen zarumieniły się. – Babciu, ja... – Nie słuchaj go. Naprawdę nie zamierzasz mieć dziecka tylko dlatego, że on tak mówi? – przerwała jej Diana. – Powinnaś się pospieszyć, urodzić dziecko i przywiązać go do siebie, żeby nawet jeśli Nicolette wróci, nie miała z tobą szans. Kathleen była osłupiała. Nicolette już wróciła. Nawet gdyby mieli dziecko, ona nadal nie miałaby szans z Nicolette. Samuel był o wiele bardziej bezwzględny, niż myśleli, i całkowicie pozbawiony uczuć. Kathleen zbadała puls Diany i uśmiechnęła się. – Dużo ci się poprawiło, babciu. – To dobrze. Chciałabym pożyć jeszcze kilka lat, żeby zobaczyć, jak masz dziecko, Katie. – Diana uśmiechnęła się życzliwie i wyczekująco. – Oczywiście. Kathleen porozmawiała z Dianą jeszcze chwilę, po czym wstała, by się pożegnać. Tuż po wyjściu z pokoju Diany wpadła na Wynnie Staines, matkę Samuela. – Mamo – przywitała się z szacunkiem Kathleen. Wynnie różniła się od większości teściowych. Nie była czepialska, ale też nie była przesadnie gościnna. Zamiast tego była zdystansowana i chłodna. Mimo to nigdy w żaden sposób nie obraziła Kathleen, ani nie patrzyła na nią z góry. Kathleen uważała, że to dobra rzecz. Dlatego darzyła Wynnie dużym szacunkiem. – Mm. – Wynnie była wyrafinowaną kobietą po czterdziestce. Miała na sobie profesjonalny garnitur i szpilki; wciąż ciężko pracowała jako prawnik. – Przyszłam odwiedzić babcię – powiedziała Kathleen. Wyglądała uroczo jak mały króliczek. Wynnie w rzeczywistości bardzo ją lubiła. Po prostu nie była przyzwyczajona do okazywania uczuć. To była jedna rzecz, którą miała wspólną z Samuelem. Jedyna różnica polegała na tym, że Wynnie lubiła Kathleen i bardzo się o nią troszczyła. Dla niej Kathleen była delikatną młodą dziewczyną, czystą jak śnieg. – Przyniosłam do domu trochę krabów. Zjedzmy razem kolację – powiedziała Wynnie. Jeden z jej klientów jej je podarował. Początkowo nie chciała ich przyjąć, ale zrobiła to, wiedząc, że Kathleen je lubi. Chciała nawet zadzwonić do Samuela, żeby przywiózł Kathleen na kolację. Ale ku jej zaskoczeniu Kathleen już tam była. To prawda, że Kathleen bardzo lubiła jeść kraby. W przeszłości potrafiła zjeść pięć sztuk sama. Co więcej, Samuel pomagał jej ze skorupkami. Kiedy o tym pomyślała, zdała sobie sprawę, że dzielili całkiem sporo intymnych chwil. Jedyny problem polegał na tym, że nie było w nich miłości. Mimo że bardzo lubiła kraby, poczuła absolutne obrzydzenie na samą myśl o ich smaku w tamtej chwili. Natychmiast odwróciła się i wbiegła do łazienki, po czym zwymiotowała do umywalki. Wynnie weszła do środka i obserwowała z drzwi, jak Kathleen przepłukuje usta wodą. Kathleen wytarła ręce ręcznikiem i powiedziała: – Mój żołądek ostatnio nie czuje się najlepiej, mamo. Oczy Wynnie pociemniały. – Byłaś na badaniach? – Byłam. Lekarz kazał mi dużo odpoczywać. – Kathleen zacisnęła usta. Wynnie zawahała się przez chwilę i zapytała: – Nicolette wróciła. Wiesz o tym?

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4 Specjalność rodzinna – Rozwód, którego żałował | Czytaj powieści online na beletrystyka