Valerie zaparło dech w piersi, a jej całe ciało napięło się straszliwie. Przez dłuższą chwilę nie mogła odzyskać spokoju.
Dłonie jej drżały, gdy sięgała po telefon. „Słucham?”
„Panno Marchetti”. Głos po drugiej stronie był nie do pomylenia z żadnym innym.
Twarz Valerie straciła wszelki wyraz, a jej oczy zdradzały burzę emocji, którą desperacko starała się opanować.
Zmusiła się do odezwania. „Tak,
















