Rzucić manipulatora: Rządy prawdziwej dziedziczki

Rzucić manipulatora: Rządy prawdziwej dziedziczki

Autor: Lysander Vane

Rozdział 4 Blokowanie Eleanor
Autor: Lysander Vane
22 lip 2026
Po tej chaotycznej szarpaninie i obrzucaniu się błotem szybko zebrał się tłum gapiów, ciekawy, jak potoczą się dalsze wypadki. Owen z trudem próbował odciągnąć Valerie z miejsca zdarzenia. Twarz Sienny wykrzywiła się z bólu. Spojrzała na Tristana ze łzami w oczach: „Tristan, ja...”. Twarz Tristana wykrzywiła się we wściekłym grymasie. Ryknął na Owena, który wciąż trzymał Valerie: „Zabierz ją stąd – już!”. Valerie szarpała się, próbując wyswobodzić się z uścisku Owena, ale ten ani myślał jej puszczać. Po raz pierwszy zdał sobie sprawę, jak silna potrafi być – z trudem dawał radę ją utrzymać. „Proszę pójść ze mną, panno Marchetti, już” – nalegał Owen. Wtedy Valerie nagle sobie o czymś przypomniała. „Moja torebka! Moja torebka!” – rzuciła pośpiesznie. Torebka, którą uderzyła Tristana, leżała tuż obok niego. W przypływie wściekłości Tristan chwycił ją i cisnął w jej kierunku. Owen w ostatniej chwili złapał ją w locie i wcisnął Valerie w ramiona: „Mam ją, chodźmy”. Wreszcie zamieszanie zaczęło opadać. Owenowi udało się doprowadzić Valerie do auta. Zamierzał odwieźć ją do domu, ale ona nie chciała o tym słyszeć. Nie chciała być w pobliżu Tristana ani niczego, co z nim związane, więc po prostu sama odjechała. Tristan, wciąż oszołomiony ciosem w głowę, przez chwilę stał jak wryty. Kiedy w końcu zaczął trzeźwo myśleć, jego wzrok spoczął na Siennie – miała potargane włosy, a jej noga puchła w oczach. Jego złość na Valerie rozgorzała jeszcze bardziej. Bez wahania wziął Siennę na ręce. „Zabieram cię do szpitala”. W oczach Sienny zakręciły się łzy, gdy słabo skinęła głową. Wyglądała na całkowicie zdruzgotaną. Widząc ją w tym stanie, Owen pośpieszył, by przyprowadzić samochód. Kiedy jednak dotarł na miejsce parkingowe, auta już tam nie było. „Panna Marchetti zabrała samochód” – powiedział Owen z wyraźną frustracją w głosie, stając za plecami Tristana. Owen planował odwieźć Valerie, ale ta uwinęła się błyskawicznie – i teraz odjechała tym właśnie samochodem. Twarz Tristana ściemniała jeszcze bardziej. Widząc rosnącą frustrację Tristana, Owen szybko dodał: „Wezmę inne auto z garażu”. Nie czekając na odpowiedź, Owen pobiegł przed siebie – najpierw musiał przynieść kluczyki z biura. ***** Gdy Valerie czekała na zmianę świateł, jej telefon zabzyczał. Podniosła go i zobaczyła, że dzwoni jej matka, Eleanor Hastings. Eleanor bez zbędnych wstępów rzuciła ostro: „Przyjedź dziś wieczorem do domu. Musimy porozmawiać”. Valerie upiła łyk wody i odparła beznamiętnym głosem: „Nie mogę. Jestem zajęta”. W rzeczywistości wcale nie miała zajęcia, ale doskonale wiedziała, o czym Eleanor chce rozmawiać – i nie miała najmniejszej ochoty tego słuchać. Głos Eleanor, podszyty teraz irytacją, przeciął ciszę: „Zajęta? Czym? Nawet nie starasz się dbać o relację z Tristanem”. Valerie poczuła, jak w jej piersi bierze fala goryczy. Była córką Eleanor, ale w ich relacji nie było miłości – matka jej nie nienawidziła, lecz nigdy nie okazała jej cieplejszych uczuć. „Więc zamiast tego wysłałaś Siennę, żeby się nim zajęła?” – odcięła się Valerie. W słuchawce zapadła krótka cisza. Valerie doskonale wiedziała, o co chodzi Eleanor. Jej konflikt z Sienną sprzed dwóch lat wciąż był świeży. Gdyby Sienna wtedy nie wyjechała, prawdopodobnie siedziałaby teraz w więziennej celi. Teraz, gdy Sienna wróciła, Tristan i rodzina Hastingsów najwyraźniej obawiali się, że Valerie znów zacznie mącić. Eleanor musiała zdać sobie sprawę, że nie może już dłużej udawać. Jej głos nieco złagodniał: „To już przeszłość, Valerie. Musisz odpuścić”. Robiło się zimno. Przez uchylone okno wpadł ostry podmuch wiatru. Valerie poczuła, jak chłód muska jej szyję, wrzynając się w skórę. Na chwilę niemal zapomniała o zimnie. Zaśmiała się gorzko, po czym odezwała się ponownie, a w jej głosie brzmiała głęboka ironia. „Eleanor, o mało nie zginęłam w tamtym wypadku. Minęły zaledwie trzy lata. Pamiętasz, jak wyglądałam, kiedy mnie stamtąd wyciągnęli?”. Po tym, jak ją wyciągnęli, spędziła dwa bite miesiące w szpitalnym łóżku. To Sienna zaplanowała tamten wypadek. Bała się, że powrót Valerie do rodziny Hastingsów pozbawi ją wszystkiego, co uważała za należne sobie. Wypadek miał odebrać Valerie życie, upewnić się, że nigdy nie wróci. A teraz Eleanor, rodzona matka Valerie, obwiniała ją – ofiarę. Głos Eleanor rozbrzmiał chłodno i lekceważąco: „To nie była jej wina, Valerie. Przestań żywić do niej tyle urazy”. Valerie wrzuciła pustą butelkę po wodzie do pobliskiego kosza, trafiając idealnie. Wzięła głęboki oddech i wyrzuciła z siebie słowa szybko i ostro: „Ona twierdzi, że jestem wobec niej złośliwa, a ty jej wierzysz? Skoro tak bardzo jej ufasz, to po co ci jeszcze ja, twoja rodzona córka? „Po prostu udawaj, że nie jestem twoją córką, dobrze? A najlepiej od razu zablokuję twój numer”. Eleanor teraz aż kipiała ze złości: „Valerie! Czy ty nie możesz po prostu ochłonąć? Zawsze tracisz panowanie nad sobą, gdy o tym rozmawiamy!”. Za każdym razem, gdy pojawiał się temat Sienny, wyglądało to tak samo, a Eleanor miała już tego serdecznie dość. Po kolejnej porcji wyrzutów Eleanor przeszła w końcu do sedna sprawy, a her ton zmienił się, jakby miała w rękawie asa. Powiedziała żałosnym tonem: „Zawsze miałaś problem z Sienną, ale to już przeszłość. Musisz zmienić swoje nastawienie. Ona jest chora, Valerie. Naprawdę bardzo chora”. Valerie parsknęła: „Jest chora, więc ja mam przełożyć ślub z Tristanem, a Tristan ma się nią opiekować, tak?”. Valerie nie dbała o Tristana, ale upokorzenie, które czuła, było niezaprzeczalne. Teraz argumenty Eleanor brzmiały jeszcze bardziej niedorzecznie, więc Valerie nie mogła powstrzymać się od uszczypliwej uwagi. Wściekłość Eleanor rozgorzała na nowo. „Wychowywała się z Tristanem. Bez niego długo nie pociągnie”. Potem, jakby czytając w myślach Valerie, łagodnie dodała: „Nie martw się, Valerie. Ostatecznie Tristan ożeni się z tobą. Na razie skupmy się na chorobie Sienny, dobrze?”. Valerie o mało nie przewróciła oczami. Traktowali Siennę jak królową, a teraz jeszcze od niej oczekiwali, że usunie się w cień. Była o krok od wybuchu. Eleanor zauważyła jej milczenie: „Słyszysz mnie?”. Valerie poczuła tylko mdłości. Im dłużej Eleanor mówiła, tym gorzej się czuła. Zbyt zmęczona, by się kłócić, po prostu się rozłączyła. I tak po prostu zablokowała numer Eleanor. Prawdę mówiąc, blokowała Eleanor już niezliczoną ilość razy. Jednak za każdym razem jej numer w tajemniczy sposób sam się odblokowywał, bez żadnego wyjaśnienia.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4 Blokowanie Eleanor – Rzucić manipulatora: Rządy prawdziwej dziedziczki | Czytaj powieści online na beletrystyka