Valerie odjechała.
Ale Tristan wciąż płonął z gniewu.
– Widziałeś to. To była ona, prawda?
Tristan spiorunował Owena wzrokiem.
Owen skinął głową. – Tak, wczoraj też widziałem pannę Marchetti.
– Była tu wczoraj?
Tristanowi o mało nie zrobiło się słabo. Musiała przespać się z jakimś bogaczem więcej niż raz.
Wydawało się oczywiste, dlaczego nie zależało jej na karcie jego ani rodziny Hastingsów.
Z pe
















