Rzucić manipulatora: Rządy prawdziwej dziedziczki

Rzucić manipulatora: Rządy prawdziwej dziedziczki

Autor: Lysander Vane

Rozdział 3 Upokarzający upadek
Autor: Lysander Vane
23 lip 2026
Gdy tylko Valerie wyszła z budynku, zobaczyła Siennę wysiadającą z samochodu. Asystent Tristana, Owen Mercer, otworzył przed nią drzwi. Podała mu kilka toreb z zakupami. „Rozdaj to sekretarkom” – poleciła z dystyngowanym skinieniem głowy. Jej postawa emanowała władczością, jakby to miejsce należało do niej. Owen wziął torby z pełnym szacunku skinieniem głowy: „Dziękuję, panno Hastings”. Sienna uśmiechnęła się łagodnie, po czym odwróciła wzrok i napotkała spojrzenie Valerie na drugim końcu parkingu. Valerie zmrużyła oczy. Sienna zatrzymała się na chwilę, po czym ruszyła w jej kierunku. „Val”. Jej głos był słodki, brzmiał niczym głos troskliwej starszej siostry. Kiedy Valerie po raz pierwszy trafiła do rodziny Hastingsów, powiedziano jej, że Sienna jest od niej starsza zaledwie o godzinę. Valerie wiedziała, że ten słodki ton jest przeznaczony wyłącznie dla uszu Owena. Wyzwaniom malującym się w oczach Sienny było aż nadto wyraźne. Gdy Sienna podeszła bliżej, zniżyła głos niemal do szeptu: „Jesteś jego narzeczoną, a on chce mnie tutaj, w swoim biurze. Powiedz mi, co to oznacza?”. Wyraz twarzy Valerie nie drgnął. Milczała. Po chwili prychnęła: „Jestem jego narzeczoną. Dopóki tylko mam na to ochotę, mogę w każdej chwili przychodzić tutaj, a nawet do rodziny Vance’ów. A ty gdzie możesz pójść oprócz tego miejsca? Ach, racja – potajemne spotkania w ciemnościach niczym szczury się nie liczą”. Na twarzy Sienny odmalowała się mieszanina zaskoczenia i irytacji. Szybko ukryła samozadowolenie, ale jej oczy zwęziły się w lodowatej wściekłości. To było jasne – Sienna nie miała wstępu do domu Vance’ów. Zbyt wielu staroświeckich krewnych nigdy by jej nie zaakceptowało. Valerie poczuła nagłą falę satysfakcji, widząc zakłopotanie Sienny. Sienna posłała jej wściekłe spojrzenie, a her głos stał się ostry: „Nie bądź taka pewna siebie. Dopóki tu jestem, nigdy za niego nie wyjdziesz”. Valerie uśmiechnęła się lekko, jej ton pozostał niewzruszony. Otrzepała z ramienia niewidzialny pyłek. „Świat nie kręci się wokół niego. Nie muszę brać z nim ślubu”. Prawdę mówiąc, Valerie od samego początku wiedziała, że serce Tristana należy do kogoś innego. Odejście od niego od zawsze było jedyną słuszną decyzją. Niektóre sprawy nie mogły czekać. Valerie wiedziała, że nadszedł czas na szybkie działanie. Twarz Sienny stężała. „Co masz na myśli?”. Wpatrywała się w Valerie, całkowicie zbita z tropu, nie mogąc pojąć tego, co słyszy. Zawsze była przekonana, że Valerie jest beznadziejnie zakochana w Tristanie. Wciąż pamiętała, jak zaciekle walczyły o niego dwa lata temu. Jednak widząc teraz Valerie tak obojętną, Sienna zaczęła podejrzewać, że to tylko gra pozorów. Valerie uniosła brew. „Dokładnie to, co powiedziałam. Jeśli stracę Tristana, pójdę dalej i znajdę kogoś innego. Ale ty? On jest jedynym facetem, który kiedykolwiek się z tobą ożeni, a i tak nie będziesz miała hucznego wesela. Szczerze mówiąc, niemal ci współczuję”. Twarz Sienny, i tak już blada ze złości, stała się wręcz biała z wściekłości. Valerie w duchu napawała się widokiem legnącej w gruzach pewności siebie Sienny. Nie rozumiała, skąd u Sienny ta śmiałość, by ją dziś prowokować – może zapomniała już gorzką lekcję sprzed dwóch lat. Nie chcąc marnować więcej czasu, Valerie odwróciła się, by odejść. Jednak gdy tylko zrobiła krok, Sienna nagle chwyciła ją za nadgarstek: „Val, wróciłam do miasta tylko po to, żeby pójść do lekarza”. Przybrała swój najbardziej żałosny wyraz twarzy i dodała: „Nie chcę stawać między tobą a Tristanem. Proszę, nie zrozum mnie źle, dobrze?”. „Puść mnie” – powiedziała Valerie. Jej twarz wykrzywiła się w obrzydzeniu na dotyk Sienny na swoim nadgarstku. Próbowała się wyrwać, ale Sienna mocno szarpnęła jej dłoń z powrotem. Plask – odgłos rozniósł się echem, jakby kawał tłuszczu spadł z dużej wysokości. Ewidentnie nie było to delikatne uderzenie. Valerie przewróciła oczami, ledwo rejestrując to, co się stało. Jednak w tym samym momencie z oddali dobiegł wściekły głos Tristana: „Valerie!”. Dopiero wtedy do Valerie dotarło – ta królowa dramatu po prostu odgrywała przedstawienie dla swojego ulubionego widza. Valerie spojrzała na Siennę, która wciąż nie wychodziła z roli, po czym przeniosła wzrok na pobliską fontannę. Zjadliwy uśmieszek pojawił się w kąciku jej ust, gdy pewnym krokiem podeszła do Sienny i jednym szybkim ruchem chwyciła ją za włosy. Sienna krzyknęła z bólu: „Aaa!”. Gwałtownym szarpnięciem Valerie zanurzyła głowę Sienny w lodowatej wodzie. Szok wywołany lodowatą wodą uderzył w Siennę z ogromną siłą, a ona zaczęła panicznie się rzucać. Valerie była jednak bezlitosna, trzymając głowę Sienny pod wodą mocnym, pewnym uściskiem. Skoro Sienna chciała odgrywać ofiarę i stawiać ją w złym świetle, Valerie z radością urządzi jej przedstawienie, którego ta nigdy nie zapomni. „Pomocy! Aaa!” – wrzasnęła Sienna, gdy Valerie na moment wyciągnęła ją na powierzchnię, by mogła złapać tchu. Zanim jednak Sienna zdołała wziąć pełny wdech, Valerie z powrotem pchnęła jej głowę pod wodę. Biegnący w ich stronę Tristan w końcu dotarł na miejsce i krzyknął: „Valerie, przestań!”. Sienna, krztusząc się i dławiąc, miała wrażenie, że jej płuca zaraz eksplodują. Jej ręce wymachiwały dziko na wszystkie strony. Tristan podbiegł, odepchnął Valerie na bok i wyciągnął Siennę z wody. Przemoczona i gwałtownie kaszląca Sienna próbowała coś powiedzieć. Tristan spojrzał na nią z głęboką troską: „Wszystko w porządku?”. Sienna łapczywie chwytała powietrze, a w klatce piersiowej ją paliło. „Ja... ja...” – charczała. Twarz Tristana stężała, a on sam zmrużył oczy, posyłając Valerie wściekłe spojrzenie. Valerie, zupełnie niewzruszona, zrobiła dwa szybkie kroki w przód i bez wahania z impetem nadepnęła na kostkę Sienny. Sienna wrzasnęła z bólu: „Aaa!”. Tristan ryknął, aż emanowała z niego wściekłość: „Valerie!”. Ponownie ją odepchnął, a ręce trzęsły mu się z gniewu. Valerie jednak nic sobie z tego nie robiła. Uniosła swoją małą torebkę i cisnęła nią prosto w głowę Tristana. Siła uderzenia sprawiła, że Tristan zachwiał się, na chwilę oszołomiony, ale jego wściekłość tylko przybrała na sile. Nie mógł uwierzyć, jak bezczelna i brutalna się stała. Zanim Tristan zdołał zareagować, Valerie ponownie rzuciła się na Siennę, kopiąc ją w nogę. Sienna, wciąż oszołomiona po podtopieniu, poczuła ostry ból przeszywający jej nogę, która natychmiast zaczęła puchnąć.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 3 Upokarzający upadek – Rzucić manipulatora: Rządy prawdziwej dziedziczki | Czytaj powieści online na beletrystyka