Eleanor była wściekła. Gdyby nie stan Sienny, porządnie zmyłaby Valerie głowę.
Jednak teraz, w tej chwili, nie mogła marnować więcej czasu na kłótnie przez telefon.
Wziąwszy głęboki oddech, odezwała się zimnym głosem, w którym ledwo maskowała gniew: – Gdzie jesteś? Przyjadę do ciebie.
– Po co chce się pani ze mną widzieć? – padła szorstka odpowiedź Valerie.
Eleanor zacisnęła zęby, dławiąc wściekło
















