Ukarz mnie, Panie

Ukarz mnie, Panie

Autor: Axel Stone

Rozdział 3 Bądź mi posłuszny - część 1
Autor: Axel Stone
5 cze 2026
Dni w szkole spędzam na próbach unikania Zane'a. Na szczęście mam z nim tylko jedne zajęcia, i to na ostatniej lekcji, w sali do nauki własnej. Przeważnie się z nich zrywam, ponieważ mam tak duże fory w nauce, że nauczyciele nie robią mi problemów z powodu wcześniejszego wyjścia. Dzisiaj było jak zwykle: szybko przemykam przez korytarze, omijając miejsca, w których wiem, że Zane lubi przebywać. Czasami mam szczęście i mi się udaje, a czasem nie. Klucząc między korytarzami i uważnie obserwując otoczenie, nagle czuję mocny uścisk na ramieniu. Zostaję wciągnięta do pustej sali plastycznej i rzucona na ścianę. Zamek w drzwiach klika, a potem, gdy ta osoba odwraca się w moją stronę, ląduję twarzą w twarz z parą zielonych oczu. Zane ma na twarzy ten swój uśmieszek, lustrując mnie od stóp do głów. Zazwyczaj przyciska mnie do szafek, podstawia mi nogę albo kradnie moje rzeczy, rzucając je do swoich kumpli i bawiąc się w „głupiego jasia” jak małe dziecko. To jednak jest nowy poziom podłości. — Czego chcesz, Zane? — Próbuję brzmieć na zirytowaną, ale pod koniec głos mi się łamie, zdradzając mój strach. — Gdzieś ty się ukrywała cały dzień, Claro? — Krzyżuje ręce na piersi i spogląda na mnie z góry. Jestem o jakieś dwadzieścia centymetrów niższa od niego, więc zawsze muszę zadzierać głowę. Przewracam oczami. — Nie ukrywałam się. Po prostu chcę zdążyć na lekcje. W następnej sekundzie szeroka klatka piersiowa Zane'a znajduje się tuż przed moją twarzą. — Czy ty właśnie, kurwa, przewróciłaś na mnie oczami? — syczy, sprawiając, że moje serce zaczyna bić jak oszalałe. Cholera, powinnam była wiedzieć, że nie wolno mi tego robić! Ostatnim razem ostrzegał mnie, co się stanie, ale czy naprawdę by to zrobił? Rozglądam się po sali, szukając drogi ucieczki, i wtedy dostrzegam jego dwóch najlepszych kumpli stojących kilka metrów dalej z identycznymi uśmieszkami na twarzach. Leo i Wyatt to dwaj najpopularniejsi kolesie w szkole i jednocześnie dwaj najwięksi dupki. Zane zaczął się z nimi trzymać krótko po tym, jak mnie rzucił; nigdy nie zrozumiem, co w nich widzi. Teraz stał się jednym z nich. — Przepraszam, Zane. Nie chciałam. — Pochylam głowę, gdy widzę, że podnosi rękę, myśląc, że mnie uderzy. Zamiast tego chwyta mnie za kark i prowadzi do najbliższego biurka. — Mówiłem ci, że zostaniesz ukarana, jeśli jeszcze raz przewrócisz na mnie oczami, prawda? — Przygina mnie do blatu, aż mój policzek zostaje do niego przyciśnięty. — Odpowiedz mi, Claro. Czy cię nie ostrzegałem? — T-tak, ostrzegałeś, Zane, ale... — Żadnych „ale”, Claro. Jeśli nie dotrzymam słowa, nigdy nie będziesz mnie słuchać. — Daje znak dwóm kolegom, by podeszli bliżej. — Trzymajcie ją za ramiona i dopilnujcie, żeby się nie ruszała. — Proszę, Zane… nie musisz tego robić! — błagam. — Obiecuję, że od teraz będę cię słuchać… przysięgam! Jego dłoń gładzi mnie po włosach. — Och, Claro, wiem, że będziesz mnie słuchać, bo zaraz ci pokażę, co się dzieje z niegrzecznymi dziewczynkami, które nie słuchają. — Jego głos jest spokojny, ale po chwili dociska moją głowę do biurka jeszcze mocniej i przechodzi za mnie. Nie widzę ani nie słyszę, co Zane robi z tyłu, ale widzę Leo, który przyciska moje lewe ramię i łopatkę, jak przytakuje na coś, co jego kumpel mu przekazuje. Łza spływa z mojego prawego oka, gdy trwam w tej upokarzającej pozycji, czekając, aż zacznie. Nie jestem pewna, jak bardzo będzie boleć, ale wiem, że na pewno nie będzie to przyjemne. Czuję pieczenie jego dłoni, zanim w ogóle zdaję sobie sprawę, że opadła. Staję na palcach, próbując się wyrwać, ale czyjaś ręka naciska na dół moich pleców, uniemożliwiając mi ruch. Miejsce, w którym jego dłoń spotkała się z moimi pośladkami, już płonie, a to był dopiero pierwszy raz. — Odliczaj, Claro — rozkazuje Zane, ale ja wciąż jestem zbyt oszołomiona, by cokolwiek powiedzieć. Szarpie mnie za włosy do tyłu i pochyla się tak blisko mojej twarzy, że widzę małe złote drobinki w jego zielonych oczach. Coś błysnęło w jego spojrzeniu, gdy nasze oczy się spotkały, ale trwało to krócej niż sekundę, a potem jego wzrok znów stwardniał. — Powiedziałem: licz! — J-jeden. Trzyma mnie za włosy jeszcze przez kilka sekund, zanim znów staje za mną. Gdy jego dłoń opada po raz kolejny, pilnuję, by liczyć każde uderzenie. Przy piątym głos mi się łamie, bo było mocniejsze niż reszta, ale szybko wykrzykuję liczbę. Przy dziesiątym klapsie mój tyłek płonie i mrowi, a ja czuję narastające drętwienie. — Dlaczego, Zane? Dlaczego tak bardzo mnie nienawidzisz? — Łzy płyną teraz strumieniami, gdy zadaję to jedno pytanie, na które nigdy nie dostałam odpowiedzi. — DLACZEGO? — krzyczę, gdy on ignoruje moje pytanie i znów uderza. — Nie tłumaczę się przed tobą, Claro. — Jego oddech jest ciężki od wysiłku, z jakim wymierzał mi karę. — Wiedz tylko, że sama sobie to zrobiłaś! — Jego dłoń opada raz za razem w szybkich seriach, wyładowując całą agresję na moich biednych pośladkach. Kiedy zaczynam krzyczeć, czyjaś ręka zakrywa mi usta, tłumiąc dźwięk. Nagle wszystko ustaje, zostaję puszczona, ale nie ruszam się; nie mogę się ruszyć. Słyszę kliknięcie zamka, a potem drzwi się zamykają. Mimo to trwam w bezruchu. Czuję pieczenie, które zostawiła jego dłoń, ale czuję też coś innego. Nie rozumiem, dlaczego tak się czuję po tym, co mi zrobił. To uczucie wydaje się jednocześnie złe i dobre. Czy to normalne czuć takie mrowienie głęboko w środku? Odczuwam teraz potrzebę, którą czułam tylko parę razy wcześniej; potrzebę, o którą musiałam zadbać sama. Jęk wyrywa się z moich ust, gdy próbuję wstać, co zmienia się w stęknięcie, gdy mój ukarany tyłek o coś uderza. Odwracam gwałtownie głowę — Zane wciąż stoi za mną. Nie potrafię wyczytać niczego z jego twarzy i w tej chwili wcale tego nie chcę. Chcę po prostu pójść do domu i schować się pod kołdrą, dopóki nie minie upokorzenie, które zafundowali mi Zane i jego kumple. Nie chcę jednak zostać ukarana ponownie, więc pytam, zanim po prostu wyjdę. — Czy mogę już iść? — Nie mam siły dłużej patrzeć mu w twarz, więc spuszczam głowę. — Nie, jeszcze z tobą nie skończyłem, Claro. — Jego głos jest teraz spokojny, choć wyprany z jakichkolwiek emocji. — Rozepnij szorty i pochyl się z powrotem nad biurkiem. Jego słowa przykuwają moją uwagę, gwałtownie podnoszę wzrok. — C-co? — Słyszałaś mnie, Claro. Nie będę powtarzał. — Ale nie możesz... Przerywa mi warknięciem. — Najwyraźniej nie wyciągnęłaś lekcji! Może kilka kolejnych śladów dłoni załatwi sprawę. — Odwraca mnie z powrotem i popycha między łopatki, aż moja klatka piersiowa płasko przylega do biurka. — Nie ruszaj się, kurwa, dopóki nie powiem! Sposób, w jaki wydaje mi rozkazy, przeraża mnie nie na żarty, więc postanawiam być posłuszna, mimo że w środku panikuję, zastanawiając się, co on zamierza zrobić. — Proszę, nie rób tego, Zane! Przepraszam… cokolwiek zrobiłam w przeszłości, tak bardzo przepraszam! — Nie potrafię powstrzymać kolejnej fali łez. Krzyczę, gdy on ściąga moje dżinsowe szorty tuż poniżej pośladków. Chłodne powietrze z klimatyzacji sprawia, że dostaję gęsiej skórki, ale jednocześnie przynosi ulgę rozgrzanej skórze. Słyszę, jak Zane szuka czegoś w swojej torbie, a potem odgłos otwieranego korka. Moje oczy rozszerzają się na myśl o tym, co on planuje, próbuję się zerwać, ale on mnie blokuje. — Naprawdę nie słuchasz, co? Po. Wiedziałem. Nie. Ruszaj. Się, kurwa! — Przyciska mnie z powrotem i tym razem trzyma rękę między moimi łopatkami. Czuję, jak zimna substancja skapuje na każdy pośladek. — Nawet nie powinienem tego robić. — Zaczyna wcierać w moją skórę to, co na mnie wylał, pomagając ukoić żar. — Ale mocno cię urządziłem. Następnym razem bądź posłuszna, a nigdy nie będzie aż tak źle. Dotyk jego dłoni jest przyjemny, gdy wmasowuje żelową substancję w moją skórę. Robi to bardzo ostrożnie, przenosząc się z jednego pośladka na drugi. Potem jego dłoń schodzi niżej, tam, gdzie najbardziej piecze, i masuje dalej. Nawet nie myślę o tym, co może teraz widzieć; potrafię skupić się tylko na dotyku jego wielkich dłoni. Chyba jęknęłam, bo on na chwilę zamiera, a potem czuję, jak jego palce rozchylają moje pośladki.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 3 Bądź mi posłuszny - część 1 – Ukarz mnie, Panie | Czytaj powieści online na beletrystyka