— Czy podnieciło cię to, że cię ukarałem, Claro… czy to moje ręce sprawiły, że jesteś taka mokra?
Jestem zbyt zażenowana, by cokolwiek powiedzieć, więc tylko kręcę głową. Jego palec zanurza się między moimi fałdkami i kilkakrotnie przesuwa się po wilgoci, zanim Zane go wyciąga. Słyszę, jak mruczy pod nosem, a potem z tyłu, gdzie on stoi, dobiega mokre mlaśnięcie.
— Mm… kto by pomyślał, że twoja cipa będzie smakować tak dobrze? — Nagle jego dłoń opada na mój i tak już zdrętwiały tyłek. — Nigdy więcej mnie nie okłamuj. Podnieciło cię to lanie! — Śmieje się krótko.
Boję się poruszyć; boję się, że moje teraz naprawdę mokre miejsce wyda jakiś dźwięk przy ruchu, a to ostatnia rzecz, którą chciałabym, żeby usłyszał. Na szczęście on przejmuje inicjatywę i podciąga najpierw moje majtki, a potem szorty. Przyjmuję to jako znak, by wstać i zapiąć spodnie, ale odmawiam spojrzenia mu w oczy. Mogę sobie tylko wyobrazić, jak wyglądam po płaczu z rozmazanym tuszem do rzęs, ale jego to nie obchodzi — odwraca mnie do siebie i chwytając za podbródek, zmusza do podniesienia głowy.
— Cholera, Claro. Gdybym tak bardzo tobą nie gardził, powiedziałbym, że wyglądasz kurewsko pięknie z tym tuszem rozmazanym na mokrej twarzy. — Wpatruje się we mnie, chłonąc każdy szczegół, zanim przez jego przystojne rysy przemyka smutek. — Naprawdę żałuję, że to wszystko między nami się zmieniło, Claro. Mogłaś tyle ze mną przeżyć. — Twardość, którą znam tak dobrze, znów powraca. — Szkoda, że puszczalskie dziewczyny mnie nie interesują. — Odpycha moją głowę, chwyta torbę z biurka obok i rusza w stronę wyjścia, zatrzymując się przed otwarciem drzwi. Patrząc przez ramię, mierzy mnie wzrokiem od stóp do głów, po czym napotyka moje oczy. — Następnym razem słuchaj mnie i nigdy się przede mną nie chowaj, Claro, bo inaczej zostaniesz obnażona i wtedy ukarana. Nie chciałabyś, żeby moi kumple cię taką widzieli, prawda?
Czeka na moją odpowiedź, więc szybko jej udzielam: — N-nie, nie chciałabym.
— Taa, cóż, zobaczymy. Idź do domu i doprowadź się do porządku. Wyglądasz żałośnie.
W końcu zostaję sama, by dojść do siebie. Podchodzę do dużego zlewu, w którym uczniowie myją ręce po zajęciach plastycznych, spoglądam w lustro nad nim i zamieram. Wyglądam potwornie! Pochylam się i szybko zmywam resztki makijażu, usuwając wszelkie dowody na to, że Zane doprowadził mnie do płaczu.
~~~~~~~~~~~~
Dzięki Bogu nie muszę dziś odwozić rodzeństwa do domu, bo nie wiem, czy udałoby mi się zachować spokój w czyimkolwiek towarzystwie. Gdy wjeżdżam na podjazd, widzę Zane'a wysiadającego ze swojego nowego jeepa, którego dostał na osiemnaste urodziny. Posyła mi drwiący uśmiech, po czym wkłada do ust palec, którego na mnie użył, i zaczyna go ssać. Odwracam się i pędem biegnę ścieżką do domu. Nie zatrzymuję się, dopóki nie dopadam swojego pokoju i nie zatrzaskuję drzwi. Opieram się o nie, ciężko dysząc, ale bieg na górę nie jest jedynym powodem mojego zadyszenia. To przez Zane’a Crofta moje serce wali jak oszalałe.
To, co mi zrobił w tej pustej klasie, było upokarzające i wstydliwe, ale głęboko w środku mi się to podobało. Podobało mi się jeszcze bardziej, gdy jego dłonie wcierały żel w moją rozpaloną skórę, którą sam wcześniej poturbował. Co gorsza, przez jego palec prawie doszłam! Nigdy by mi tego nie zapomniał. Już martwię się, co powie tym swoim przygłupom o tym, co działo się w klasie, gdy już wyszli.
Niech go szlag! Dlaczego on tak na mnie działa? Nigdy nic do niego nie czułam, dopóki nie zaczął mnie nękać. Od dwóch lat podkochuję się w swoim prześladowcy, a teraz on tylko to pogorszył. Pamięć o tym, jak czułam jego wielkie dłonie na gołej skórze, zostanie wypalona w mojej duszy na zawsze. Czym sobie na to zasłużyłam i dlaczego wciąż nazywał mnie puszczalską? Wiedział, że byłam dziewicą, gdy jeszcze się przyjaźniliśmy, a potem odstraszył ode mnie wszystkich, więc nawet gdybym chciała, nie ma w moim wieku nikogo, z kim mogłabym to zrobić.
Jestem taka sfrustrowana! Chciałabym mieć z kim porozmawiać. Byłoby tak miło móc pogadać z moimi dwiema najlepszymi przyjaciółkami, ale on nawet je przepędził! To znaczy, one mnie nie nienawidzą i nie traktują źle jak inni, raczej mi współczują. Widzę to w ich oczach za każdym razem, gdy się mijamy, ale boją się narazić Zane'owi rozmową ze mną. Nie rozumiem, jak on może sprawić, że cała szkoła się go boi.
Wzdychając, idę do łazienki w moim pokoju i zaczynam ściągać ubrania. Potrzebuję teraz kąpieli; kąpieli i muzyki, bo dzięki mojemu sąsiadowi-dręczycielowi mam sprawę, która wymaga uwagi. Właśnie mam wejść do wanny, gdy słyszę sygnał przychodzącego SMS-a. Wracam do pokoju i chwytam komórkę z łóżka, na które ją rzuciłam. Serce mi zamiera, gdy widzę imię, którego nie widziałam na ekranie od dwóch lat. Otwieram wiadomość i marszczę brwi.
ZC: Nawet nie próbuj się dotykać!
Pojawia się kolejna wiadomość.
ZC: Mówię poważnie, Claro! Jeśli dotkniesz tej cipy, ZOSTANIESZ UKARANA!
— Co do cholery? — mówię do siebie. Przypadkiem podnoszę wzrok i widzę go — Zane stoi w oknie swojej sypialni, gapiąc się prosto w moje z udręką na twarzy. Chwilę mi to zajmuje, ale dociera do mnie, że stoję tu zupełnie naga. — O MÓJ BOŻE!! — Zrywam narzutę z łóżka, owijam się nią, po czym dopadam do okna i szarpnięciem zaciągam zasłony.
Słodki Jezu! Nie mogę uwierzyć, że widział mnie nagą! Nigdy mi tego nie odpuści i zrobi ze mnie pośmiewisko w szkole! Zatrzaskuję drzwi łazienki, zrzucam narzutę i wchodzę do parującej wody. Zanużam się powoli, nie chcąc urazić tyłka bardziej, niż to konieczne. Gdy jestem już cała w wodzie, wzdycham. Ciepło relaksuje moje ciało, zamykam oczy, a moje myśli automatycznie wracają do klasy i lania, które sprawił mi Zane.
— Cóż, przynajmniej jest słowny — mówię na głos.
Moje myśli sprawiają, że ciało zaczyna reagować, a ostatnia rzecz, jakiej potrzebuję, to by Zane dowiedział się, że zrobiłam to, czego mi zakazał. Nie sądzę, bym zniosła kolejną karę tak szybko po tej pierwszej, ale jakim prawem on mówi mi, co mogę, a czego nie mogę robić? Nawet mnie nie lubi, więc co go to obchodzi? Chrzanić to, to moje ciało i to ja rządzę tym, co z nim robię! Mówiąc to, powoli przesuwam dłoń po udzie, kierując ją tam, gdzie desperacko jej potrzebuję. W momencie, gdy mam już wsunąć ją między nogi, w mojej głowie pojawia się głos. Jego głos.
— UGH! — Sfrustrowana cofam rękę i wygrzebuję się z wanny. Muszę znaleźć sobie jakieś zajęcie. — Tchórz — mruczę do siebie, osuszając ciało. Zapominając o obolałym tyłku, mocno pocieram go ręcznikiem, przeklinając, gdy pieczenie powraca z całą mocą. Tak, zdecydowanie podjęłam dobrą decyzję.










