Jego dłoń spoczywa na dole moich pleców, gdy wchodzimy do Fred’s. Nic się nie zmieniło przez te ostatnie kilka lat i uśmiecham się, zerkając na Zane’a. On odwzajemnia uśmiech, po czym kieruje mnie do loży w rogu… naszej starej loży.
„O mój Boże, nasza stara loża!” – wykrzykuję, wsuwając się na miejsce, na którym zawsze siedziałam, a on siada naprzeciwko. Już brakuje mi ciepła jego dłoni, ale jakoś










