Siedząc na korytarzu w sądzie, w oczekiwaniu na wywołanie naszej sprawy, nie jestem w stanie opanować nerwowego podrygiwania nogi. Zane musi dosłownie przytrzymywać ją dłonią, a i to nie eliminuje tego w całości. Nie sądzę, abym była aż tak zdenerwowana, gdyby nie cztery pary oczu, które wypalają we mnie dziury z drugiego końca korytarza, gdzie moi oprawcy siedzą i czekają wraz ze swoimi prawnikam










