Ukrywając jego dziedzictwo: Ucieczka ciężarnej zastępczyni

Ukrywając jego dziedzictwo: Ucieczka ciężarnej zastępczyni

Autor: Aria Reed

Rozdział 7 Dom opieki
Autor: Aria Reed
4 cze 2026
Clara przerwała w połowie łyku, trzymając piwo w dłoni i wyglądając na szczerze zdziwioną. — Skąd masz takie informacje? — Jeden z moich starszych kolegów dał mi znać — wyjaśniła powoli Maya. — Jego kancelaria obsługuje niemal jedną trzecią projektów Varkas Corporation. Niedawno sekretarka Sebastiana przesłała im stos plików dotyczących Rothesis Studio i Valerius Holdings. Clara znała Sebastiana aż nazbyt dobrze — był cholernie apodyktyczny i nigdy nie przyjmował odmowy. Jeśli coś wpadło mu w oko, robił wszystko, by to zdobyć. Valerius Holdings już wykupiło Rothesis Studio, a ogłoszenie o tym wisiało na oficjalnej stronie, ale on wciąż próbował się wtrącić i zagarnąć je dla siebie. Clara miała już dość jego gier. — Porozmawiam z Jeremym. Nie pozwolę Sebastianowi postawić na swoim. Poza tym on nie ma pojęcia, że to ja jestem dyrektorką Rothesis Studio. Bez mojej zgody nie ma mowy o żadnym przejęciu. Maya skinęła głową. ***** W weekend Clara przyjechała do Jentis Serenity Haven z bukietem świeżych kwiatów. Nawet w okularach przeciwsłonecznych nie dało się ukryć jej olśniewającej urody. Gdy wpisywała się na listę gości, recepcjonistka nie mogła oderwać od niej wzroku, całkowicie zahipnotyzowana. „Czy ona jest prawdziwa?” — zastanawiała się recepcjonistka z podziwem. „Jej skóra promienieje, nos jest idealnie prosty, a sposób, w jaki się porusza, ma w sobie elegancję, która przyćmiewa każdą celebrytkę”. Gdy Clara skończyła pisać, spojrzała w górę i posłała łagodny uśmiech. — Czy mogę już wejść? — zapytała. Recepcjonistka skinęła głową z roztargnieniem, wciąż oszołomiona. — T-tak, może pani. — Pomyślała: „Mój Boże! Nie tylko wygląd, ale i jej głos jest czystą magią, tak słodki, że mógłby stopić każde serce”. Clara uśmiechnęła się łagodnie, podziękowała i skierowała się w stronę pokoju VIP. Gdy dotarła do drzwi, zdjęła okulary i zapukała cicho. Otworzyła jej Greta. — Pani Va... — zaczęła Greta. Clara szybko przyłożyła palec do ust, dając jej znak, by zachowała milczenie. Cicho podała Grecie kwiaty, po czym na palcach podeszła i stanęła za plecami Eleanor. Wyciągnęła dłonie i zakryła oczy Eleanor, zniżając głos w żartobliwym tonie: — Hej, piękna pani, zgadnij kto to? Eleanor początkowo nieco się wzdrygnęła, ale po paru sekundach do niej dotarło: jedynymi osobami, które mogły ją odwiedzić, był jej wiecznie poważny wnuk i jej ulubiona była synowa. Mimo że formalnie nie były już rodziną, nikt inny nie mógł zająć miejsca Clary w sercu Eleanor. Eleanor była wniebowzięta. Sięgnęła rękami, chwyciła dłonie Clary i uśmiechnęła się: — Moja droga dziewczynko, w końcu postanowiłaś wrócić i mnie odwiedzić. Kiedy Clara usłyszała, jak Eleanor nazywa ją swoją „drogą dziewczynką”, poczuła mrowienie w nosie, a jej oczy zaszkliły się od łez. Chwyciła dłoń Eleanor i kucnęła przy niej. — Tak, babciu Eleanor, wróciłam. Eleanor uśmiechnęła się życzliwie i pogładziła Clarę po policzku. — Samo to, że wróciłaś, już mi wystarczy, kochanie. Obiecaj mi, że tym razem zostaniesz i już mnie nie zostawisz. Clara skinęła głową. — Nigdzie się nie wybieram. Będę często zaglądać i dotrzymywać ci towarzystwa. Greta stała nieopodal, nie mogąc ukryć podekscytowania. „Po tym, jak pani Varkas i pan Varkas się rozstali, wyjechała z Jentis i nie było jej przez całe pięć lat. I w końcu wróciła” — pomyślała. Greta delikatnie pomogła Clarze wstać i usadowiła ją obok Eleanor. Nie mogła powstrzymać się od wyrzucenia z siebie: — Pani Varkas, nawet pani nie wie. Każdego dnia pani Eleanor Varkas za panią szalenie tęskniła. Zawsze prosi mnie, żebym pomagała jej sprawdzać pani posty w telefonie. Clara spojrzała na Eleanor ze słodkim uśmiechem. — Już nie musisz sprawdzać moich postów. Obiecuję, że będę spędzać każdy weekend z tobą i Gretą. Może być? Eleanor rozpromieniła się z zachwytu i figlarnie dotknęła nosa Clary. — Dobrze, ale trzymam cię za słowo. Jeśli mnie oszukasz, oficjalnie zostaniesz małym pieskiem. Dzięki przyjściu Clary cały pokój ożył; powietrze wypełniło się ciepłem, gdy we trzy rozmawiały i śmiały się wspólnie, a czas zdawał się płynąć błyskawicznie. Clara została przy Eleanor przez całe rano, a po lunchu łagodnie namówiła ją na drzemkę. Dopiero wtedy, rzuciwszy ostatnie, pełne tęsknoty spojrzenie, cicho wymknęła się z pokoju. Ledwie wyszła, gdy kobieta po czterdziestce — jedna z pracownic — przypadkowo na nią wpadła, pchając wózek z artykułami codziennego użytku. — Tak strasznie przepraszam. Nie chciałam — szybko przeprosiła pracownica. Clara pokręciła głową. — Nic się nie stało. Kobieta podniosła wzrok i zamarła. „Niemożliwe. Ta pani wygląda zupełnie jak ona. Czy to może być...?” — zastanawiała się oszołomiona. Clara nie zwróciła na nią uwagi i odeszła z torebką w dłoni. Gdy znalazła się na zewnątrz domu opieki, założyła okulary przeciwsłoneczne, a jej obcasy cicho stukały, gdy szła w stronę parkingu. W tym momencie minął ją Maybach z limitowanej edycji. Garrett oniemiał, gdy dostrzegł Clarę. Instynktownie rzucił okiem na Sebastiana w lusterku wstecznym, ale Sebastian niczego nie zauważył — był całkowicie wlepiony w telefon, nieustannie odpowiadając na e-maile służbowe, odkąd wsiedli do auta. — Panie Varkas, wydaje mi się, że właśnie widziałem panią Varkas. To znaczy... pannę Valerius — poprawił się Garrett. Sebastian ledwo zerknął znad telefonu, po czym wyjrzał przez okno, właśnie gdy Clara otwierała swój samochód i wsiadała do środka. Jego twarz pozostała idealnie spokojna, nie zdradzając żadnych emocji. — Mhm — mruknął. Odkąd Eleanor przeniosła się do domu opieki, zadbała o to, by na liście gości znaleźli się tylko Sebastian i Clara — nikt inny. Nic więc dziwnego, że Clara przyszła ją odwiedzić. Sebastian nie spodziewał się jednak, że Clara po tych wszystkich latach rozłąki nadal będzie odwiedzać jego babcię, nawet po rozwodzie. Sebastian wysiadł z samochodu, zameldował się w recepcji i udał się do pokoju. Gdy zobaczył spokojnie śpiącą Eleanor, głęboko w nim drgnęło ciepłe uczucie. Greta nalała mu szklankę wody. — Pani właśnie zasnęła. Wygląda na to, że ma pan dzisiaj trochę pecha do wyczucia czasu. Sebastian zaśmiał się cicho. — Rzadko się zdarza, by ta psotna starsza pani zgodziła się na drzemkę. — Greta odwzajemniła uśmiech. Sebastian nie trudził się pytaniem Grety, czy Clara tu była. W głębi duszy wiedział, że Clara była bliżej z Eleanor i Gretą niż on sam kiedykolwiek. Nawet gdyby zapytał, Greta pewnie nie udzieliłaby mu szczerej odpowiedzi. Odpuścił więc i udawał, że nic nie wie — nie chciał prowokować kolejnego wykładu. Kiedy on i Clara się rozstali, Eleanor była tak wściekła, że niemal zemdlała. Przez całe tygodnie robiła mu piekło, nie dając o tym zapomnieć. Sebastian został na chwilę, po cichu przeglądając cotygodniowy raport o stanie zdrowia Eleanor. Gdy zobaczył, że wszystko jest w idealnym porządku, w końcu poczuł ulgę i wyszedł. Właśnie gdy miał opuszczać budynek, recepcjonistka zawołała za nim: — Panie Varkas, czy może pan na chwilkę zaczekać? Sebastian odwrócił się i zobaczył, że kobieta trzyma bransoletkę. — Pani Varkas upuściła to dzisiaj przy wpisywaniu się. Sprawdziliśmy kamery, żeby się upewnić. Czy mógłby pan ją zabrać i oddać jej przy najbliższej okazji? Garrett wzdrygnął się w duchu. „Serio, ta recepcjonistka jest nowa czy po prostu nigdy nie zagląda do mediów społecznościowych? Jak może nie wiedzieć, że pan Varkas i panna Valerius od lat są po rozwodzie?” — pomyślał. To, co go jednak naprawdę zaskoczyło, to fakt, że Sebastian rzeczywiście przyjął bransoletkę od kobiety, wsunął ją do kieszeni bez słowa i po prostu krótko skinął głową.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 7 Dom opieki – Ukrywając jego dziedzictwo: Ucieczka ciężarnej zastępczyni | Czytaj powieści online na beletrystyka