Clara patrzyła na Sebastiana i Selenę tulących się do siebie tak, jakby stanowili jedno ciało. Przez ułamek sekundy prawie wybuchnęła śmiechem, ale jej serce zacisnęło się boleśnie. – Sebastianie, naprawdę masz do niej słabość, co?
Selena delikatnie pociągnęła Sebastiana za rękaw. – Sebastian, wydaje mi się, że pani Varkas chyba nas źle zrozumiała. Może powinniśmy porozmawiać o tym później?
Sebastian obdarzył Clarę zimnym, obojętnym spojrzeniem. – W porządku. Po prostu ją zignoruj. Wejdźmy do środka.
Clara wpatrywała się z chłodem w ich oddalające się plecy, gdy tępy ból w brzuchu nagle przybrał na sile. Jej twarz pobladła.
Zmusiła się, by znieść to dojmujące uczucie, nacisnęła przycisk windy i ruszyła z powrotem do swojego samochodu. Odruchowo dotknęła podbrzusza i spojrzała w dół. Jej białe spodnie były już poplamione jasnoczerwoną krwią.
Jej dłonie drżały, gdy wybierała numer Sebastiana, a ogarniająca ją panika ściskała gardło. Usłyszała jednak tylko jego lodowaty ton w słuchawce: – Jeszcze przed chwilą zgrywałaś twardą, prawda? Jaki dramat próbujesz teraz odegrać? Jestem zajęty. Sama radź sobie ze swoimi problemami.
Zanim Clara zdążyła w ogóle coś powiedzieć, Sebastian się rozłączył. Jej usta wykrzywiły się w zimnym, kpiącym uśmieszku na pobladłej twarzy. „Sebastian, pewnego dnia pożałujesz, że tak mnie traktujesz. A ja nigdy ci nie wybaczę. Nigdy w życiu” – pomyślała.
*****
Po załatwieniu spraw z Sebastianem w gabinecie dyrektora generalnego Varkas Corporation, Selena wyszła z budynku.
Sebastian przejrzał pobieżnie podpisaną przez Clarę umowę rozwodową, marszcząc brwi z niedowierzaniem. Pomyślał: „Ona naprawdę jest gotowa odejść, nie biorąc ze sobą absolutnie niczego. Jedyny warunek jest taki, że muszę wyciągnąć Valerius Holdings z bagna, w którym się znaleźli”.
Następnie w jego umyśle powróciły wcześniejsze słowa Clary, ostre i wyraźne. „Zaraz” – pomyślał. – „Czy Selena naprawdę może za tym stać? Czy pociągnęła za jakieś sznurki, przez co znikąd wzięła się kontrola w Valerius Holdings?
Przecież Selena zawsze miała dobre serce. Wtedy, gdy w wypadku samochodowym uszkodzona została moja rogówka, lekarze twierdzili, że będę ślepy do końca życia, chyba że znajdzie się odpowiedni dawca.
To właśnie Selena trwała u mojego boku w ośrodku opiekuńczym przez pełne sześć miesięcy, to ona dodawała mi otuchy i pomogła przetrwać te niekończące się, mroczne dni.
Kiedyś obiecałem, że się z nią ożenię. A teraz jedyne, co czuję, to poczucie winy. To wszystko sprawka Dynastii Valeriusów i Clary”.
Kiedy Garrett wszedł do środka, dostrzegł lodowate spojrzenie na niewzruszonej twarzy Sebastiana. – Panie Varkas, czy jest coś, czym miałbym się zająć?
Sebastian powoli zaciągnął się papierosem, po czym strzepnął popiół do leżącej przed nim popielniczki. – Zbierz wszystko, co mamy na temat Valerius Holdings. Niech zespół prawników zjawi się w sali konferencyjnej za pół godziny.
– Tak jest – odparł Garrett, a przez jego twarz przemknął cień zaskoczenia, gdy wychodził z biura. „Czyżby pan Varkas zamierzał zająć się problemami Dynastii Valeriusów dla pani Varkas?” – zastanawiał się.
Potem przypomniał sobie dwa egzemplarze umowy rozwodowej, które wcześniej zauważył na biurku szefa. „Czyżby oni naprawdę się rozstawali przez to całe zamieszanie z Valerius Holdings?” – pomyślał, a po jego ciele rozszedł się dreszcz szoku.
*****
Kiedy Clara się obudziła, zorientowała się, że leży w szpitalnym łóżku. Przy jej łóżku stali lekarz i pielęgniarka. Pielęgniarka uśmiechnęła się łagodnie i pomogła jej usiąść, mówiąc: – Pani Valerius, obudziła się pani.
Dłoń Clary natychmiast powędrowała w stronę brzucha, a na jej pobladłej twarzy malowała się wyraźna panika. – Czy z moim dzieckiem wszystko w porządku? – zapytała bez tchu.
– Proszę się nie martwić. Na ten moment stan dziecka jest stabilny – zapewnił ją lekarz. – Zleciłem trzydniową serię zastrzyków na podtrzymanie ciąży. Proszę zostać w szpitalu na obserwacji i postarać się nie denerwować. To najlepsze, co może pani teraz zrobić dla siebie i dziecka.
Clara skinęła głową, a fala ogromnej ulgi wreszcie ogarnęła jej ciało.
Maya wróciła po załatwieniu formalności związanych z przyjęciem do szpitala i zobaczyła, że Clara właśnie skończyła przyjmować kroplówkę. – Clara, wreszcie się obudziłaś! Kiedy dostałam twój telefon, od razu tu przyjechałam. Jak zobaczyłam, że tak mdlejesz, mało nie umarłam ze strachu.
Clara przytuliła ją delikatnie. – Nic mi nie jest. Naprawdę nie musisz się o mnie martwić.
Oczy Mayi były przepełnione troską o przyjaciółkę. – Przecież spotkałaś się z Sebastianem, żeby porozmawiać o rozwodzie, prawda? Jak to się skończyło w ten sposób? A teraz, skoro naprawdę się z nim rozwodzisz, co z dzieckiem?
Clara odpowiedziała chłodnym, zdecydowanym głosem: – Dziecko jest moje i kropka. Sebastian nie ma z tym nic wspólnego. On nawet nie jest godzien być ojcem tego dziecka.
– Wiesz, że nie da się tego w nieskończoność ukrywać. – Maya podzieliła się swoimi obawami. – Jeśli rodzina Varkasów kiedykolwiek się dowie, czy myślisz, że będą walczyć z tobą o opiekę?
Clara zdobyła się na blady uśmiech i pokręciła głową. „Sebastian i Selena są już zajęci własnym dzieckiem. Jego zupełnie nie obchodziłam ani ja, ani moje dziecko” – pomyślała.
– Kiedy to wszystko przycichnie, wyjadę za granicę i zostanę tam przez kilka lat. Kiedy wrócę, nikt nawet nie będzie wiedział, kto jest ojcem dziecka – powiedziała.
Maya przez chwilę była zaskoczona, ale potem uśmiechnęła się szeroko i uniosła kciuki w górę. – Zamierzasz sama wychowywać dziecko? Szczerze mówiąc, to genialny pomysł.
Clara w krótkich słowach zdała Mayi relację z tego, co działo się w Valerius Holdings.
Maya warknęła: – Przysięgam, dla mnie Selena mogłaby gnić w piekle. A Sebastian? Ten dupek nie ma za grosz sumienia. Po tym wszystkim, co Dynastia Valeriusów zrobiła, by ratować jego drogocenne Varkas Corporation, teraz jest tak skory postawić wszystko na jedną kartę dla swojej tak zwanej prawdziwej miłości.
– Jeśli kiedykolwiek odkopię dowód, że Sebastian maczał w tym palce, dam z siebie wszystko, by udupić tego zdradzieckiego drania i zrzucę przed sądem każdy, choćby najdrobniejszy skrawek dowodu. Dopilnuję, żeby odszedł z tego małżeństwa z niczym.
Clara oparła się wygodniej na szpitalnym łóżku, słuchając wybuchu Mayi. Jej twarz pozostała jednak spokojna i całkowicie niewzruszona.
– To wszystko nie ma już dla mnie najmniejszego znaczenia – mruknęła Clara. – Spędziłam lata, dając się złapać w sidła własnego bałaganu, ale teraz w końcu przejrzałam na oczy. Moim priorytetem jest teraz wyciągnięcie Valerius Holdings z tego kryzysu. W przeciwnym razie nie odejdę ze spokojem ducha.
Widząc, jak Clara jest opanowana, Maya postanowiła nie drążyć dalej tematu.
Trzy dni później Clara wróciła do Argent Cove. Gdy tylko przekroczyła próg domu, Greta, z twarzą naznaczoną troską, podbiegła do niej pośpiesznie.
Gospodyni powiedziała: – Pani Varkas, dzięki Bogu jest pani w domu. Pan Varkas kazał swojemu sekretarzowi podrzucić dokumenty rozwodowe. Czy wy dwoje naprawdę zamierzacie przez to przechodzić? Czy mogłaby pani spróbować porozmawiać z nim po raz ostatni?
Clara zaledwie drgnęła. Minęły trzy dni, a ona wiedziała, że wreszcie nadszedł czas, by się z tym uporać. Posłała Grecie pokrzepiające skinienie głową. – Tego naprawdę nie da się już naprawić. Proszę, nie wspominaj o tym jeszcze babci Eleanor.
– Jej stan zdrowia nie jest najlepszy i od tak dawna przebywa w domu opieki. Kiedy nadejdzie czas, sama z nią porozmawiam.
W oczach Grety stanęły łzy. Od pierwszego dnia, gdy została wysłana z Posiadłości Galespire – rezydencji Varkasów – do Argent Cove, szczerze przywiązała się do Clary.
Clara była nie tylko łagodna i pełna wdzięku, ale też zapierająco dech w piersiach piękna. Greta nigdy nie spotkała ładniejszej od niej kobiety. Gospodyni szczerze wierzyła, że Sebastian pokocha Clarę, lecz on, tuż po ślubie, już następnego ranka wyjechał za granicę.
Zostawił swoją nową żonę na pastwę dziesięciu długich miesięcy, by spędziła je zupełnie sama w tym ogromnym, pustym domu. A najgorsze w tym wszystkim było to, że Clara w milczeniu znosiła te wszystkie okrutne plotki i szydercze śmiechy bogatych elit, ani razu nie dając po sobie poznać bólu.
Clara przerzuciła na ostatnią stronę umowy rozwodowej, a jej wzrok zatrzymał się na nazwisku Sebastiana, wyraźnie i chłodno nakreślonym w prawym dolnym rogu.
Dokument potwierdzający rozwód znajdował się w osobnej teczce. Clara miała właśnie włożyć papiery razem, ale gdy tylko otworzyła teczkę, znalazła w niej kartę bankową. Nie zaszczycając jej nawet drugim spojrzeniem, wyjęła ją i odłożyła na szafkę nocną.
Po spakowaniu swoich rzeczy Clara delikatnie zamknęła drzwi do głównej sypialni. Zatrzymując się przy schodach, spojrzała jeszcze na pokój, który przez cały rok stanowił jej „małżeńskie gniazdko”. Spędziła niemal każdą noc w kompletnej samotności, bez nikogo u swego boku.
Odwróciła się i chociaż tak bardzo walczyła, by pozostać silną, po prostu nie mogła już dłużej się powstrzymywać – łzy ostatecznie zaczęły spływać po jej policzkach.
Sebastian w pełni dotrzymał warunków ugody rozwodowej. Firma Valerius Holdings przetrwała kryzys i tym samym każdy, najdrobniejszy nawet rachunek między nim a Dynastią Valeriusów został ostatecznie wyrównany.
Siedząc w samolocie, Clara oparła dłonie na brzuchu, uśmiechając się po raz pierwszy od bardzo dawna. – Maleństwo, mamusia zabierze cię w nowe miejsce. Zaczniemy wszystko od nowa. Nie cieszysz się?
Zapatrzyła się na przepływające za oknem chmury. „Żegnaj, Sebastianie. Od teraz twoje życie i moje to dwie oddzielne ścieżki. Każde z nas znajdzie swoją własną drogę” – pomyślała.
















