Pokój wypełniła ciężka cisza, gdy Sebastian trawił te informacje, a jego wyraz twarzy z każdą sekundą stawał się coraz bardziej mroczny.
Wstając gwałtownie, wsunął ramiona w płaszcz, jednocześnie zbierając swoje klucze i telefon. – Przesuń moje popołudniowe spotkanie o dwie godziny – rzucił przez ramię, wychodząc zamaszystym krokiem. – Jestem potrzebny w domu opieki.
Garrett wpatrywał się w oddala
















