Sebastian nie zwrócił wtedy szczególnej uwagi na szczegóły, więc o tym nie myślał. Jednak gdy tylko wsiadł do samochodu, wyciągnął bransoletkę i przyjrzał się jej. Był szczerze zdziwiony.
„Nie jestem typem faceta, który wtrąca się w cudze sprawy, więc dlaczego właściwie wziąłem tę bransoletkę od recepcjonistki?” — zastanawiał się Sebastian.
Podał biżuterię Garrettowi i powiedział od niechcenia: — Niech ktoś to zawiezie do posiadłości Valeriusów i odda jej.
Garrett skinął głową w odpowiedzi.
*****
Po wyjściu z domu opieki Clara wpadła do Valerius Holdings, by zabrać kilka plików, po czym udała się prosto do posiadłości Valeriusów.
Gdy wysiadała z samochodu, nagle zorientowała się, że jej bransoletka — ta, którą zawsze nosiła — zniknęła. Przeszukała każdy centymetr auta, ale nic nie znalazła.
Clara poczuła falę frustracji. Bransoletka została wykonana na jej zamówienie z okazji pierwszej rocznicy powstania Rothesis Studio, z wygrawerowanym napisem „Rothesis”. Miała dla niej szczególne znaczenie i nosiła ją od lat — naprawdę wiele dla niej znaczyła.
Ciągle odtwarzała ten dzień w głowie. „W domu opieki jeszcze ją miałam. Czy upuściłam ją w Valerius Holdings? Nie, to niemożliwe. Wydaje mi się, że brakowało mi jej już podczas pracy. Kiedy właściwie ją zgubiłam?”
Clara sięgnęła po telefon, by zadzwonić do Grety z prośbą o pomoc w poszukiwaniach, ale zanim zdążyła wybrać numer, telefon sam zaczął dzwonić.
— Dzień dobry, pani Valerius. Jestem tu z polecenia Garretta, mam coś do dostarczenia. Stoję przed bramą posiadłości Valeriusów — powiedział rozmówca.
Clara była zdziwiona. „Dlaczego Garrett miałby kogoś przysyłać?” — zastanawiała się. Zapytała nieufnie: — O co chodzi?
Rozmówca odpowiedział uprzejmie: — Chodzi o bransoletkę, którą pani upuściła w domu opieki.
Clara była szczerze zaskoczona. Poleciła służącemu, by wyszedł i odebrał przesyłkę.
Wsunęła bransoletkę z powrotem na nadgarstek, zgadując, że Eleanor prawdopodobnie poprosiła Sebastiana o wysłanie kogoś. Clara naprawdę nie chciała mieć nic wspólnego z Sebastianem ani nikim z rodziny Varkas, jeśli tylko mogła tego uniknąć.
Ale Eleanor zawsze była dla niej dobra, traktowała ją jak własną wnuczkę. To sprawiało, że Clara szczerze, prosto z serca, chciała odwzajemniać tę dobroć.
Przypomniała sobie, jak tuż po tym, gdy tamtego roku wylądowała w Javarrze, przyszedł do niej list z Jentis Serenity Haven.
Był od Eleanor: [Dbaj o siebie, Claro. Będę czekać na twój powrót do domu]. To były tylko dwa zdania, ale kryła się w nich cała nieskończona miłość, jaką Eleanor darzyła Clarę.
W środku znajdowała się karta bankowa, którą Clara zostawiła w głównej sypialni w Argent Cove. Clara zamrugała zdezorientowana, gdy nagle zadzwonił jej telefon.
— Hej, Clara, jak się aklimatyzujesz w Javarrze? Czy zaczęłaś już szkołę? — To był łagodny głos Eleanor po drugiej stronie linii.
— Tak. Szkoła zaczyna się za kilka dni, więc nie martw się o mnie — powiedziała cicho Clara.
— Dobrze to słyszeć. Dostałaś list, który ci wysłałam? — zapytała Eleanor.
— Tak, dostałam, ale... — zaczęła Clara, chcąc wspomnieć o karcie, jednak Eleanor jej przerwała.
— Zatrzymaj tę kartę, dobrze? Skoro Sebastian ci ją dał, po prostu ją przyjmij. W przeciwnym razie wyda te pieniądze na tę rozbijaczkę związków — powiedziała Eleanor z prychnięciem.
— Ale... ja naprawdę jej nie potrzebuję — odparła Clara, dodając w duchu: „Chcę po prostu całkowicie odciąć się od Sebastiana — bez żadnych zobowiązań, nawet jego pieniędzy”.
— Nie myśl, że to jakaś forma odprawy od niego. Uznaj, że to ci się należy. Masz dopiero 21 lat, Claro, i całą długą drogę przed sobą. Wykorzystaj to, by robić to, czego naprawdę pragniesz — powiedziała Eleanor głosem stanowczym, lecz pełnym ciepła.
Clara nie próbowała już odrzucać uprzejmości Eleanor. Po jeszcze chwili rozmowy łagodnie nakłoniła ją do odpoczynku i zakończyła połączenie.
















